DIY

 

Dorzuciłam coś od siebie - DIY

Wszystko ma swoje dobre strony. Podobno? Mnie początek wiosny przyniósł chorobę. Od środy mam temperaturę i leczenie antybiotykiem. Nic miłego. Do wielkich działań sił i weny specjalnie nie ma. Jest za to trochę więcej czasu na małe przedsięwzięcia. Postanowiłam wykorzystać ten czas na dorzucenie do wielkanocnych dekoracji czegoś od siebie.
Zrobić chociaż jeden element własnoręcznie. Zdecydowałam, że w tym roku będzie na biało i srebrno, z malutkim dodatkiem czarnego. Mam zapas drewnianych jajek, które miałam przemalować. W trakcie poszukiwań pudełka, w którym je ukryłam trafiłam na pojemnik z płatkami srebra.
Zapomniałam, że w ogóle coś takiego mam. Wizja malowania odeszła w zapomnienie. Postanowiłam je posrebrzyć. Kto choć raz próbował zabawy z płatkami złota lub srebra wie, że to nie jest proste zadanie. Tym bardziej, że moje to nie spore kawałki, tylko malusieńkie i lekkie jak piórko skrawki. Naklejanie ich wymagało naprawdę sporej cierpliwości.
O dokładność nie chodziło. Nie miało być idealnie, bo dzięki temu moim zdaniem wyglądają bardziej interesująco. Do ich przechowania wykorzystałam sklepowe opakowanie, które przemalowałam na srebrno farbą w sprayu.

To oczywiście nie mój pomysł, tylko zaczerpnięty z internetu. Dokleiłam wykonaną również osobiście grafikę, którą się z Wami na końcu rzecz jasna podzielę. Próbowałam jedno z jajek pokryć sypkim brokatem ale efekt mi się nie podoba. Natomiast widać ten brokat na pudełku :)
Brokat ma to do siebie, że jest dokładnie wszędzie tylko nie tam, gdzie bym chciała. Pokryłam nim delikatnie końcówkę czarnych piór. Czarny kolor będzie tylko na trzech dodanych do całości piórkach. Reszta to czysta biel i srebro. Połączenie tych dwóch kolorów od dawna bardzo mi się podoba.

Zresztą będzie pewnie okazja pokazania, jak to razem wygląda w ostatecznym zestawieniu. Szczególnie ładnie się komponują z tymi zawieszkami z białych stokrotek. No to teraz mam coś starego, coś nowego, coś zielonego i coś wyjątkowego, bo zrobionego przeze mnie.

 

Zmieniaj - DIY świece

Trochę mnie tutaj nie było. Niemal cały ostatni tydzień spędziłam w samochodzie. Dobrze, że to mąż prowadził, bo sama po takim wyczynie wracałabym do siebie przez miesiąc. O posiedzeniu przy komputerze mowy nie było. No i mam masę zaległości :) Teraz kilka dni w domu i weekend znowu w biegu. 

Wybieramy się do Frankfurtu na targi Ambiente. Planuję wyjazd na nie od trzech lat :) Dopiero teraz udało nam się zgrać w czasie. Jeśli tylko będę miała sposobność zrobić zdjęcia to się z Wami wrażeniami podzielę po powrocie. Jak widać o odpoczynku mowy nie ma. Czasu na konstruktywne działania w domu również.


W związku z tym dziś, na szybko w biegu, najprostsze DIY na świecie. Minimalistyczne pojemniki świec zapachowych mają tę zaletę, że można je dowolnie zmieniać przy użyciu naprawdę prostych środków. Większość świątecznych gwiazdek pochowałam już jakiś czas temu. Ale w związku z tym, że ten motyw bardzo lubię zrobiłam sobie świece.


Przy pomocy dziurkacza dekoracyjnego, z czarnego papieru samoprzylepnego, wycięłam kilkanaście małych gwiazdek. Nakleiłam na szklane, proste świece. Nie jest już świątecznie, a jednak gwiazdkowo. Jak się znudzi odkleję i wymyślę coś innego. A propos świąt! W niemieckich sklepach już dekoracje wielkanocne. Muszę i ja się za nie zabrać.

 

PIKTOGRAM DIY

Jak się okazuje pismo obrazkowe przydaje się w wielu różnych sytuacjach. Piktogram pełni ważną funkcję w komunikacji. Dzięki zastąpieniu słowa pisanego elementem graficznym zwiększono czytelność przekazu oraz ominięto barierę językową. 

Mnie się ten sposób przydał przy pakowaniu świątecznych prezentów dla Filipka. Chciałam żeby sam mógł ocenić, które paczuszki są dla niego. Ma dopiero dwa latka więc podpisanie prezentu nic by nie dało :) Chciałam zapakować je w papier black&white, a nie w taki z typowo dziecięcym wzorkiem.

Wydrukowałam więc na papierze samoprzylepnym jego buziaka i nakleiłam na każdą paczkę. Specjalnie nie zrobiłam wydruków w kolorze tylko w wersji black&white. Dzięki temu zachowałam swoją kolorystykę i oznakowałam wszystko w sposób zrozumiały dla niego. 

No i mamy bardzo męską wersję świątecznych opakowań dla dwuletniego chłopczyka :) Mnie się podoba. Zresztą ich żywot będzie krótki, niech drze i rwie byle odpakował sobie sam! Oby zawartość spodobała się obdarowanemu :). To jest najważniejsze.





ABAŻUR - DIY

Może już czas zaczynać przygotowania do świąt? Takie wstępne oczywiście. Chyba można, bo jak zaglądam na Pinteresta to widzę coraz więcej świątecznych inspiracji. Jak widać poszukiwania pomysłów na dekoracje, kulinaria i pakowanie prezentów już w toku. 


No i dobrze, im więcej inspiracji tym lepszy efekt końcowy. Ja szukam czegoś co mnie natchnie czymś nowym. Chociaż w tym roku będzie z wizytą Filipek więc chyba trzeba  będzie dekorowanie ograniczyć do minimum. Z góry wiadomo, że część ulegnie natychmiastowemu zniszczeniu :)


Albo wykombinować takie mniej zniszczalne i nietłukące. Szukam, szukam, szukam. Coś wymyślę. Na sto procent w okresie zimowym i świątecznym pojawi się w otoczeniu więcej gwiazdek. O tym już pisałam w poście o półeczkach Ribba.


Pomyślałam ostatnio o zrobieniu sobie świątecznego wydania abażurów do lampek. Kupiłam najzwyklejsze, proste, czarne. Takie, które nie kosztują majątku i można na nich eksperymentować. Chciałam dodać im trochę szyku w stylu Lene Bjerre :) Wiem, przesadzam!


Dlatego napisałam - trochę :) Coś błyszczącego i delikatnego. Jej styl cechują takie właśnie elementy glamour. Dzięki nim łatwo osiągnąć efekt elegancji i odrobiny przepychu. Wybrałam do tego celu srebrne nity w kształcie gwiazdek, które można kupić na Allegro.


Trzeba ostrożnie wbijać je w abażur żeby nie pokaleczyć palców i nie połamać plastikowej warstwy, na której naklejona jest tkanina. Najlepiej rozrysować sobie na obwodzie punkty, w których mają być nity. To ułatwi zdecydowanie zachowanie jednakowych odstępów.


Potem pozaginać "łapki" nitów, trochę przyklepać młotkiem, delikatnie i gotowe. Tutaj pozowały tylko do zdjęć na potrzeby postu DIY więc wyglądają skromnie. Zestawione z niklowanymi świecznikami, które bardzo lubię i innymi błyszczącymi elementami będą prezentować się fajnie.


Zachowałam swoją ulubioną kolorystykę black&white i dodałam własny element glamour. Jestem zadowolona i dumna, bo mam już gotowy jeden świąteczny element.

CYFERKI  - DIY

Dawno temu kupiłam takie zwykłe cyferki wykonane z płyty MDF. Miała być 13, niestety jedynki się wyprzedały. Przeleżały w szafce chyba ze dwa lata. Potem pojawiła się u mnie półka Ribba i pomyślałam, że mogą mi posłużyć do zmiany dekoracji. W związku z tym, że półki i większość dekoracji są białe chciałam coś kontrastującego.


Mam co prawda litery, a nawet całe napisy, ale cyferek dotąd nie miałam. Najpierw myślałam o decoupage, nie jestem w tym jednak najmocniejsza i efekt końcowy był trudny do przewidzenia. Zawsze podziwiam cierpliwość dziewczyn do takich prac. W końcu uznałam, że najprostszy sposób może dać najlepszy efekt.




 A najprościej to zwyczajnie przemalować. Wałek, czarna farba i w kilkanaście minut zmieniły kolor. No bo trzeba było ze trzy warstwy nałożyć. Jeszcze łatwiej byłoby użyć farby w sprayu, ale ja za nią nie przepadam. Czasami robią mi się zacieki i podczas malowania ten drobny pyłek osiada dosłownie na wszystkim.


Nawdycham się go, a jestem alergikiem i bez tego mam przechlapane. Wolę pomalować akrylem z puszki, rozprowadzić wałkiem niemal idealnie równo. W zeszłym miesiącu wpadła mi podczas zakupów w ręce materiałowa taśma samoprzylepna w biało-czarną krateczkę. Od razu wiedziałam, że będzie jak ulał pasowała do tych cyferek.


Ma idealną szerokość. Nie trzeba było niczego docinać. Bo nigdy bym sama tak równo nie docięła. Wykleiłam wewnętrzną część cyferek i dzięki temu zdecydowanie zyskały na urodzie. Teraz są jedyne w swoim rodzaju. Moje własne. Taką taśmę można w sumie zrobić samemu z dwustronnie klejącej taśmy i wstążki, ozdobnej tasiemki lub kawałków materiału.


Tylko tutaj znowu pojawia się problem z cierpliwością i dokładnością wykonania. Ja do specjalnie cierpliwych nie należę. Chcę mieć zrobione szybko, a to często ma wpływ na jakość wykonania :) Raczej negatywny! Dlatego zazwyczaj szukam łatwych sposobów. Takie rękodzieło leniucha :) DIY dla pracowitej inaczej :)


 PUDŁA TEKTUROWE

Jakiś czas temu kupiłam w Ikea komplet pudeł tekturowych Kvarnvik. Niestety wtedy były w ofercie tylko te kremowe. Jakiś czas temu pojawiły się szare i przyznaję, że te bardziej mi się podobają. No ale skoro kupiłam wcześniej inne to moja strata :)


W sumie pasowały do kremowych elementów w sypialni. Niestety okazało się, że tkanina, którą są pokryte ma tendencje do żółknięcia. Być może jest to skutek działania światła słonecznego, być może czegoś innego. Może kleju! Po kilku miesiącach zrobiły się dość paskudne. 

Ze względu na strukturę tej tkaniny trudno byłoby je okleić ozdobnym papierem. Naklejanie kolejnej warstwy tkaniny też nie dałoby chyba dobrego efektu. Chociaż może byłoby fajnie, gdybym miała pod ręką odpowiedniej grubości materiał. 


Nie miałam takiego więc postanowiłam zastosować najprostszą i najszybszą metodę. Farbę akrylową do malowania na tkaninach. Złapałam pędzel i po trzech godzinach było po robocie. Trochę się bałam, że się rozmoczą i stracą kształt. Ale o dziwo się udało. 


Teraz są bielusieńkie. Początkowo zastanawiałam się nad czarną wersją. Myślę, że byłaby bardziej elegancka. Bałam się jednak, że ten pożółkły kolor będzie w zagłębieniach faktury wyłaził. Łatwiej to jednak pokryć jasną farbą. A nie chciałam moczyć tych pudeł kilkoma warstwami farby.


Po przemalowaniu postanowiłam dodatkowo je trochę odmienić i dokleiłam na wieczkach dekoracje z ozdobnej taśmy. Dla kontrastu oczywiście czarnej z białą "fastrygą". No i na środkowym dodałam mały metalowy emblemacik. Coś na wzór znaczka firmowego. 


Bez względu na to, czy się spodobają czy nie, uważam, że wyglądają teraz o niebo lepiej. A na sto procent czyściej. No i trochę inaczej niż cała reszta ich "rodziny". Przeszły tak zwany zabieg personalizacji. To ostatnio modne. Ale nie o modę tylko o estetykę mi chodziło :)


PRZYCISK DO PAPIERU

Zapewne pamiętacie post, w którym pokazywałam przerobione magnesy ze szklanych kabaszonów. Tę samą metodę zastosowałam do transformacji mojego przycisku do papieru. Wybrałam jednak inną grafikę więc i efekt jest nieco odmienny.










Niezwykle trudno kupić taką szklaną półkulę dlatego musiałam wykorzystać stary przycisk, który miałam od kilku lat. Okazuje się, że w zasadzie są one wykorzystywane jako szkła powiększające i czasami bywają w ofercie sklepów specjalistycznych. Ale to naprawdę rzadkość.


Oryginalna grafika trochę mi spłowiała, bo przycisk leżał w miejscu dość nasłonecznionym. Nie było mi więc szkoda go rozmontować. Tak jak w poprzednim przypadku wydruk został zrobiony na domowej drukarce laserowej.


Wybrałam wzór, który można dowolnie powtarzać, żeby powstało coś w rodzaju mozaiki.  W zasadzie można to wykonać niemal w każdym dobrym programie graficznym. Mam również wydruki stworzonych w ten sposób mozaik, które wkładam w ramy. Efektownie to wygląda na ścianie. 


Szkło oczyściłam ze starej grafiki i wymyłam. Odrysowałam odpowiednią średnicę na wydruku. Wycięłam i posmarowałam preparatem Mod Podge. Smarować oczywiście trzeba po stronie zadrukowanej, bo to ją będziemy dociskać do szkła. 


Ja używam wypukłej strony łyżeczki do pozbycia się powietrza i właściwego dociśnięcia papieru do powierzchni. Trzeba zdecydowanie, chociaż z wyczuciem, trzeć po papierze raz przy razie. Potem zostawić do wyschnięcia preparatu. 


Na koniec nałożyłam warstwę Mod Podge na przyklejony już do przycisku papier i dokleiłam ochronną warstwę z filcu. Zabezpiecza to grafikę przed zdarciem a powierzchnie, na których leży przycisk, przed zarysowaniem. 


Nic trudnego, a efekt końcowy cieszy. Tym bardziej, że nowy przycisk nie kosztował prawie nic. Wszystko, co wykorzystałam do jego zrobienia było już w domu. Ja mam słabość do takich szklanych przycisków i posiadam kilka. Teraz wiem, że jak się któryś znudzi lub zniszczy mogę sobie zrobić nowy. 




MAGNESY


Po tym kilkumiesięcznym maratonie z grubszymi pracami teraz z przyjemnością zajmuję się drobiazgami. Małymi przeróbkami, które da się wykonać od a do z w kilkanaście minut. W związku z tym, że pojawiła się w moim domu czarna taca na ścianę marki Tine K Home szukam dla niej różnych zastosowań. 


Pierwszym, które przyszło mi do głowy jest wykorzystanie jej jako tablicy magnetycznej do prezentacji inspiracji lub ciekawych fotografii. Mam co prawda cztery komplety magnesów, ale kupowane były dawno temu i kolorystycznie tylko jeden z nich obecnie pasuje. 


Postanowiłam najbrzydszy przerobić zgodnie z moimi upodobaniami. Najpierw rozłożyłam je na czynniki pierwsze, potem oczyściłam i usunęłam starą grafikę. Wybrałam elementy graficzne, które chciałabym na nich mieć i wydrukowałam. Wydruk musi być laserowy. 


Magnesy miały oczywiście być black&white wystarczyła więc zwykła drukarka monochromatyczna. Wybrałam motyw gwiazdki, bo go lubię. Plusika lub krzyżyk, jak kto woli. Ostatnie były paseczki. Chociaż profilowane kabaszony trochę deformują ten wzór. 


Grafiki wystarczyło mniej więcej przyciąć do wielkości kabaszonów. Pędzelkiem naniosłam cienką warstwę, znanego wam już preparatu Mod Podge. Potem przyłożyłam we właściwy sposób wycięte grafiki. Na szczęście można je trochę i delikatnie poprzesuwać żeby wzór był na środku. 



Następnie przetarłam kilka razy powierzchnię wypukłą stroną łyżeczki żeby grafika dobrze przywarła i nie pojawiły się pęcherzyki powietrza. Pozostawiłam do wyschnięcia. Celem utrwalenia preparat Mod Podge nałożyłam jeszcze raz na niezadrukowaną stronę papieru. 


Nie przyklejałam już żadnej dodatkowej warstwy zabezpieczającej. Kabaszony są dość duże i ciężkie więc nie chciałam ich dodatkowo obciążać. Nadmiar papieru po wyschnięciu wystarczy przyciąć małymi nożyczkami, a na koniec przeszlifować pilnikiem do paznokci. 


Pozostało na koniec przyklejenie okrągłych płytek magnesu, które wcześniej odkleiłam. No i mam cztery nowe magnesy w mojej ulubionej kolorystyce. Szybko i tanio, a efekt końcowy w sumie fajny. Najwięcej czasu z tego wszystkiego zajęło mi usunięcie starej grafiki z kabaszonów. 


Tacę w całej okazałości zaprezentuję przy innej okazji. Zresztą pewnie nie raz pojawi się na moich zdjęciach. To jeden z tych przedmiotów, który przyciąga uwagę mimo, że logicznie trudno wytłumaczyć dlaczego. Podobnie mam z każdym rodzajem ceramiki black&white.





STARE MABLE PO NOWEMU

Nowe szaty... I nie mam tutaj na myśli żadnego cesarza. Chodzi o zwykłą, skromną komodę. Ale i ona po latach chyba zasłużyła na nowe wdzianko. Zamarzyły mi się białe meble w saloniku. Zastanawiałam się nad kupieniem nowych, ale ostatecznie uznałam, że te nowe szybciej mi się zużyją niż te stare. Są robione na zamówienie i wykonane naprawdę solidnie.


Zamawiałam je w czasach, w których królowały meblościanki i kupienie zwykłej komody graniczyło z cudem. Firma, która robiła mi wtedy meble kuchenne zgodziła się wykonać komodę, coś co nazywam witrynką i szafkę pod telewizor. Wybrałam proste formy i dzięki temu meble w zasadzie się nie zestarzały. Opatrzył mi się jedynie kolor. 


Tylko szafka pod telewizor przestała być użyteczna. Robiona w czasach telewizorów kineskopowych jest zbyt krótka na obecne wielkie telewizory. Zastąpię ją więc nową, a tę sobie przerobię. Pewnie pokażę co i jak. Co do witryny to oczywiście chciałabym mieć taką z prawdziwego zdarzenia. To znaczy bardziej pojemną, ale skoro mam już tę, to na tym póki co poprzestanę.


Biorąc to wszystko pod uwagę postanowiłam, że zmienię im kolor na biały. Bałam się tego trochę, ponieważ efekt zawsze może być gorszy od tego, którego się spodziewamy. Długo się mobilizowałam, ale w końcu uznałam, że w najgorszym wypadku kupię nowe. I tyle!  Jako pierwsza pod pędzel poszła komoda. Do jej przemalowania użyłam dwóch rodzajów farb firmy Tikkurila.


Większość pomalowana jest akrylową farbą do drewna i metalu. Natomiast blat ma kilka warstw akrylu i na sam koniec dwie warstwy farby olejnej do drewna i metalu. Tej samej marki oczywiście. To go zabezpieczy przed zarysowaniami. Różnicy nie widać. Kolor i faktura są niemal identyczne. Postanowiłam, że nie będę się spieszyła, bo chcę to zrobić jak najlepiej.  Malowałam więc cierpliwie wałkiem w pozycji poziomej.


Każde dwie kolejne warstwy szlifowałam wytrwale. Warstw jest co najmniej osiem. Bo nakładam farbę naprawdę cienko, żeby efekt przypominał jak najbardziej profesjonalne malowanie. Komoda dostała również nowe gałki. Czarne ceramiczne dla kontrastu. Bez dodatkowych ozdób, bo komoda jest prosta. Chciałam jedynie trochę przełamać te jednakowe, białe powierzchnie.


Cały proces trwał ponad trzy tygodnie. Prezentuję ją tylko w kawałkach, bo ze względu na dziecko w tej chwili stoi całkowicie opróżniona. Obiecuję pokazać jak wygląda w pełnej krasie i jak ta zmiana wpłynęła na wygląd pomieszczenia. Ale to, z wiadomych powodów, dopiero za jakiś czas. Zdjęcia dość chaotyczne, bo robiona naprawdę na chybcika. W trakcie spaceru Fifka. Mimo pokawałkowania co nieco widać więc możecie stwierdzić czy wyszło dobrze, czy nie. 


Decorating gift wrapping paper

Obiecałam, już dawno temu, DIY dotyczący samodzielnego wykonania ozdobnego papieru do pakowania prezentów. Mam dla was dwie propozycje. Dziś prezentuję pierwszą z nich. Moim zdaniem szybszą i łatwiejszą w wykonaniu. Jak wiecie, potrzeba matką wynalazku. W sklepach jest spory wybór ozdobnych papierów, ale niestety nie takich jak ja chcę. Musiałam więc zrobić go sobie sama. 


Wzór na papierze w tym przypadku może być całkowicie dowolny, kolor w zasadzie również.  Ja postanowiłam na potrzeby DIY wykorzystać wzór w gwiazdki, te zwykłe i śniegowe. Jeśli ktoś ma wielkoformatową drukarkę to problemu nie ma, drukuje co wybrał i tyle! Niestety normalna, domowa drukarka ogranicza nas do formatu A4, a papier do opakowania prezentu ma zazwyczaj większe wymiary.  Jak temu zaradzić? W bardzo prosty sposób!


Do wykonania własnego papieru ozdobnego potrzebne są:
- drukarka atramentowa,
- arkusz papieru o wybranych wymiarach,
- kartka przejrzystej folii formatu A4,
- wałek do malowania.
__________________________________________________________________

To make your own wrapping paper, you need:
 -  inkjet printer,
 -  a sheet of paper with required dimensions
 -  transparent film for printing - A4,
 - paint roller.


Najpierw w programie graficznym komponujemy sobie wybrany wzór. Tekst i grafiki , które tego wymagają tworzymy w odbiciu lustrzanym. Moje gwiazdki nie potrzebowały tego zabiegu. Wykonujemy na folii wydruk na drukarce atramentowej. Folia musi być dość sztywna, żeby łatwo się ją potem przenosiło. Ja wykorzystałam foliową okładkę na dokumenty. Delikatnie kładziemy zadrukowaną stroną na papierze i wałeczkiem dociskamy folię do papieru. Kopiujemy wzór wiele razy tak by pokrył całą wybraną przez nas powierzchnię.
 _________________________________________________________________

First, create pattern in the graphics program. In the case of text - you must make a mirror  image.We put the film into the printer and we print from your inkjet printer. Put foil on paper, use a paint roller and copy the pattern on paper. Copy the pattern many times so that covered the entire area selected by us. The film must be stiff enough to  it was easy to move it next. I'm using a plastic cover for documents


Po każdym zadrukowaniu trzeba folię wytrzeć ręcznikiem papierowym. Po wydrukowaniu całości najlepiej ją umyć wodą z dodatkiem płynu do naczyń. Taką folię można wykorzystywać wielokrotnie
_________________________________________________________________

Each time after printing  you need wipe the film with a  paper towel. After printing all the best to wash it with water and dishwashing liquid. 


Oczywiście efekt, który uzyskamy nigdy nie jest w stu procentach przewidywalny. Najlepiej wychodzą  grafiki jednobarwne. Trzeba uważać żeby folię delikatnie przyłożyć i nie rozmazać wzoru. Wykorzystałam ten sposób już dwa lata temu i wtedy ozdobiłam papier zupełnie inaczej, do obejrzenia TUTAJ.

 _________________________________________________________________

The effect which  you get is never one hundred percent predictable. Monochrome graphics is the best. We must be careful not to smudge pattern


Drugi sposób wymaga nieco więcej nakładu pracy i stworzenia wcześniej odpowiednich narzędzi. Szczegóły już za jakiś czas. Mam nadzieję, że przetestujecie mój sposób, a efekty wam się spodobają. 


Taca

W ciągu minionego miesiąca ciągle coś się działo. Jestem tak zabiegana, że czasu nie mam na podstawowe działania. Obiecałam DIY z ozdabianiem papieru do pakowania prezentów więc jakiś czas temu przygotowała sobie zestaw pomocnych zdjęć. Wczoraj chciałem to przejrzeć i coś zmontować okazało się niestety, że niechcący wywaliłam je sobie w niebyt.


Mam tak zawsze! Jak czasu brak to jeszcze się wszystko komplikuje. Teraz muszę zaczynać od nowa! Może uda mi się to przygotować na poniedziałek. W zamian pokażę drobnostkę, którą udało mi się zrobić w kilka minut. 


Tacę kupiłam na allegro w stanie surowym w zeszłym roku. Pomalowałam na czarno i ozdobiłam numeryczną tabliczką, którą dostałam w prezencie od Syl z Syl Loves... Ostatnio zachciało mi się dodać do niej nóżki. Moim zdaniem taka podniesiona wygląda ładniej.





Nóżki to stare, drewniane uchwyty meblowe. Wystarczyło pomalować i klejem do drewna przykleić od spodu do tacy. Kilka minut roboty i gotowe! Takie tace od dawna są pokazywane na różnych blogach. Jak widać mam spóźniony zapłon i za swoją zabrałam się dopiero teraz.


DIY - Błyskawiczna przeróbka

Błyskawiczna przeróbka. Pewnie dlatego błyskawiczna, że ostatnio z czasem u mnie niezwykle krucho. Nie mam nawet kiedy pozaglądać do Was. Za co przepraszam. Przyjdzie czas, kiedy będę mogła zwolnić i nadrobić. Przeróbka dotyczy starej osłonki na doniczkę.


Znalazłam ją podczas ostatniej wizyty w piwnicy. Przeleżała tam na pewno więcej niż osiem lat. Pewnie dzięki temu fajnie popękała jej szkliwiona powierzchnia. I te spękania spowodowały, że zwróciłam na nią uwagę. Dostała więc drugą szansę. Wyszorowana już sama w sobie wyglądała dobrze.


Chciałam jej jednak dodać jakiś ciemniejszy element i zdecydowałam, że będzie to napis "FLOWER". Nie było czasu na bawienie się mazakiem do porcelany więc w ruch poszły litery samoprzylepne. Można je kupić w każdym sklepie z materiałami biurowymi i to w kilku rozmiarach. Chyba nawet bywają w innych kolorach. 


Dla mnie oczywiście najciekawsze były te czarne. Zazwyczaj po jakimś czasie na takich literkowych płachtach zostają same spółgłoski. Wtedy trzeba gnać do sklepu po nowe samogłoski. Za to napis powstaje w błyskawicznym tempie. 


Odkleić, przykleić, wygładzić i już. Wstawić doniczkę z kwiatkiem i gotowe. A jak napis się znudzi to odkleić i zastąpić czymś innym. Z daleka i na zdjęciach nawet nie widać, że to tylko przyklejanka. Ja nie mam pamięci do nazw kwiatów więc powinnam je chyba kleić na doniczkach.


Hortensja jest jednym z kilku, które jednak rozpoznaję więc mogłam sobie pozwolić na uniwersalny napis FLOWER. Literki samoprzylepne można wykorzystać na wiele różnych sposobów i do wielu różnych dekoracji. Co zresztą pokażę przy innej okazji.

Ołówkowy DIY

Ołówkowy DIY, czyli jak nie marnować tego, co nie pasuje. Proste działanie może czasami uratować przedmioty przed zapomnieniem, ukryciem albo nawet wyrzuceniem. Tak było w tym przypadku. Chodzi co prawda tylko o kilka ołówków, ale nawet takim rzeczom warto podarować nowe wdzianko.


Pokazywałam Wam ostatnio mój kąt do pracy więc wiecie, że jest utrzymany w kolorystyce black&white. Staram się, żeby nawet te drobnostki pasowały do reszty. Dlatego w pojemniku na biurku trzymam tylko białe i czarne ołówki. Wszystkie pozostałe ukryłam w szufladzie.


Na przykład takie zielone. Ale jak nie leżą na wierzchu to ich w zasadzie nie używam, bo nie chce mi się ich szukać. Postanowiłam więc wyrzucić z szuflady wszystko co zbędne. Potem pomyślałam, że przecież one wcale nie muszą być zielone.


Wystarczyło wykorzystać papierową taśmę samoprzylepną i okleić na całej długości ołówki. Jak widać w moich zbiorach taśm są głównie trzy kolory: czarny, biały i szary. Jaka ja jestem przewidywalna! Czy was już ten zestaw nie nudzi?


W wyniku kilkuminutowych działań ołówki w końcu mają nowe sukienki i doskonale pasują do całej reszty. No i taśma się wreszcie do czegoś przydała. Czasami jest tak, że coś kupię bo wydaje mi się, że mam sto pomysłów na zastosowanie, a potem miesiącami z tego nie korzystam. 


Powoli zapominam, że mam coś takiego w domu, a potem nagle pojawia się pomysł i jest jak znalazł.
Może dziwne, że dziele się takim prostym pomysłem, ale na trudniejsze mnie przy tych temperaturach niestety nie stać.


DIY - ESPADRYLE

Najłatwiejsze w świecie DIY bo zajmuje naprawdę chwilkę i nie wymaga wysiłku. Rzecz dotyczy espadryli. Od lat bardzo lubię ten typ obuwia: lekkie i przewiewne. Nadają się co prawda tylko na bardzo pogodne dnia ale przecież latem mamy nadzieję, że będą wyłącznie takie.


Mam kilka par w różnych kolorach i aż dwie czarne. Postanowiłam jedne nieco odmienić, żeby nabrały stylu marine i pasowały do białych spodni oraz czarnej bluzy w gwiazdki. Wiem, że styl marynarski to głównie paski i kotwice...

Mnie gwiazdki kojarzą się nie tylko z Bożym Narodzeniem, ale również z domkiem na plaży. Dodałam więc po jednej białej gwiazdce z przodu. Żeby osiągnąć zamierzony efekt, oprócz pary prostych espadryli, potrzebne były: papier samoprzylepny, dziurkacz ze wzorem gwiazdki oraz niezmywalny mazak. 

Dziurkaczem wycięłam dwie równe gwiazdki odpowiedniej wielkości i nakleiłam we właściwym miejscu na espadryle. Następnie zamalowałam gwiazdkę. Można do tego oczywiście użyć farby do tkanin i pędzelka ale z mazakiem było mi szybciej. 

Trzeba oczywiście kilka razy kontury gwiazdki wypełnić, poczekać aż wyschnie i nałożyć kolejną warstwę. To już zależy od tego, jaki efekt chcecie uzyskać. Może być jednolita, cieniowana lub wypełniona wzorkiem. Użyłam prawideł żeby mieć twarde podłoże i móc wygodniej namalować wzór. 

No i letni zestaw gotowy. Na dodatek w zawsze modnej wersji black&white. Teraz tylko do pełni szczęścia potrzeba mi wakacji, słońca, plaży i szumu fal... W najgorszym wypadku wystarczą wakacje i słońce! w tej chwili w modzie panuje taka dowolność, że nawet w mieście taki zestaw można nosić. 



 DIY- Malowanie porcelany

Zrób to sobie sama, albo bardziej światowo do it yourself. Robienia wielu różnych rzeczy własnymi rękoma nauczyły mnie lata kryzysu w PRL-u. Puste sklepy wymuszały kreatywność niemal w każdej dziedzinie. Potem przyszedł okres napawania się wszelakim dobrem dostępnym od ręki w supermarketach. I już wydawałoby się, że wszystko tam jest. 


A jednak to tylko pozory. A może i jest tylko ja szukać nie potrafię. W każdym razie chciałam mieć kilka stołowych naczyń w czarne gwiazdki. Nie udało mi się takich namierzyć to zrobiłam sobie je sama.


Pierwsze próby poczyniłam już jakiś czas temu, o czym pisałam TUTAJ. Kto jest ciekaw szczegółów tam znajdzie wszystkie potrzebne informacje. To było ciut prostsze zadanie, bo na każdym pojemniku tylko jedna gwiazdka. 


W przypadku miseczek, gwiazdek jest zdecydowanie więcej. Postanowiłam, że każda wykonana własnoręcznie miseczkowa praca będzie w dwu egzemplarzach. Do tej pory udało mi się zrobić tylko cztery. Dwie z większymi gwiazdkami tworzącymi ozdobny brzeg misek oraz dwie pokryte na całości mniejszymi.

A nawet poszłam o krok dalej i w drugiej wersji umieściłam jedną gwiazdkę wewnątrz miseczki. Niestety zapomniałam zrobić fotki, która to pokazuje. Trudno zaprezentuję przy innej okazji. Mam również kilka innych pomysłów, co do wzorków, bo kolorystyka chyba zostanie ta sama, przynajmniej przez jakiś czas jeszcze. Więc na sto procent do ręcznie zdobionych naczyń jeszcze wrócę. 




DIY - Stojak na parasole

Zestaw to pewnie zbyt wiele powiedziane. Ale coś w tym rodzaju ostatnio sobie zrobiłam. Szukam od dłuższego czasu stojaka na parasole. Niestety nie znalazłam jeszcze tego, który naprawdę by mi pasował. Zrobiłam więc wersję tymczasową, no bo gdzieś te parasole trzymać trzeba. 
Spodobała mi się w Ikea sporych rozmiarów metalowa osłona na donicę. Prosta forma, fajny kształt. Uznałam, że wysokość i kolor są w sam raz. Nie chciałam jednak żeby tak od razu kojarzyła się z donicą więc domalowałam jej biały numer. Wycięłam szablon, wyjęłam resztkę białej farby i wałeczek.
No i powstało coś w rodzaju  pojemnika, takiego trochę w stylu loft. Na stanie było również drewniane, zamykane pudełko. Najprawdopodobniej bo jakimś mocniejszym trunku. Postanowiłam je przerobić na stare pudło pucybuta, w którym będzie można schować  szczotki i pasty do obuwia. 

Przemalowałam więc pudełko  na czarno i dodałam ten sam biały numer. Miało wyglądać na już lekko podniszczone. Teraz parasole mają swoje miejsce, a przybory do czyszczenia mogą stać pod ręką. Nie trzeba ich szukać gdzieś w czeluściach szafy. A ja mogę spokojnie i do skutku szukać właściwego stojaka. 


DIY - Pojemniki na waciki
Rzecz o moim parciu na wszystko co ma wzór lub kształt gwiazdki. Jedni lubią pastelowe wzory kwietne, inni kratki albo serduszka. A ja lubię groszki, paski ale najbardziej gwiazdki.
I chyba nie jest to tymczasowy bzik więc stopniowo gromadzę różności z tym motywem. Albo tworzę je sobie sama. O malowaniu własnoręcznym ceramiki czytałam już wiele razy i wiele razy postanawiałam się za to zabrać. Niestety tak jakoś schodziło...
Skoro innym się udaje to i mnie powinno coś z tego wyjść. Zaczęłam od tanich pojemników kupionych w sklepie "Wszystko po..." Gdyby nie wyszło nie byłoby dużej starty. Zakupiłam mazaki do pisania na porcelanie oraz ceramice. Na kartce samoprzylepnego papieru wydrukowałam kilka gwiazdek w różnych rozmiarach.
Tę, która najbardziej mi odpowiadała wycięłam. Pojemniki starannie odtłuściłam czyli umyłam płynem do naczyń. Następnie w wybranym miejscu nakleiłam na pojemnik wycięty wzór i wypełniłam go czarnym pisakiem. Dla utrwalenia gwiazdki "wypiekłam" pojemniki w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 90 minut. Taką informację wyczytała w sieci. Trochę się bałam, że mi ta ceramika pęknie w piekarniku, ale nic takiego się nie stało. 
Takim oto domowym sposobem wyczarowałam sobie pojemniki na gaziki i pałeczki do łazienki.
DIY - Malowana poszewka
Zrób to sama czyli Adam Słodowy w sukience. Adam Słodowy prowadził program  telewizyjny dla młodzieży pod tytułem "Zrób to sam". Kto dziś pamięta ten program? Program był częścią czwartkowego Ekranu z bratkiem, a potem niedzielnego Teleranka; autor prezentował w nim osobiście, jak z ogólnie dostępnych rzeczy robić zabawki i przedmioty użytkowe. Nadawany był przez 24 lata od 1959 roku do 1983 roku, łącznie wyemitowano 505 odcinków. Wtedy nie był moim ulubionym, bo chyba bardziej kierowano go do chłopców niż dziewczynek. Pozostawił jednak przekonanie, że pewne rzeczy można zrobić sobie samemu. W czasach pustych półek sklepowych to przekonanie ratowało mnie przed chodzeniem nago. Sama "produkowałam" sobie ciuchy. Dziś wygląda to nieco inaczej, ale czasami po prostu trzeba zakasać rękawy i zrobić coś własnoręcznie. Zachciało mi się poduszek z motywem gwiazdy, nie znalazłam odpowiednich gotowych więc zrobiłam sama. 

Potrzebna była biała poszewka, czarna farba akrylowa, medium do tkanin, pędzelek i szablon gwiazdy. Najpierw obrysowałam kontury ołówkiem. Potem włożyłam do środka warstwę zabezpieczającą przed przemoczeniem drugiej strony materiału. Jak widać wystarczył stary numer Twojego Stylu. 

Następnie wymieszałam zwykłą farbę akrylową z medium i dokładnie małym pędzelkiem wypełniłam kontur. Na moje oko jedna warstwa nie prezentowała się specjalnie dobrze więc po wyschnięciu dodałam dwie kolejne. 


Pozostawiłam do całkowitego wyschnięcia, a potem przeprasowałam najpierw po lewej, potem po prawej stronie ( przez ściereczkę) żelazkiem dla utrwalenia wzoru.

Na koniec przeprałam delikatnie w łagodnym środku piorącym. To pierwsza z gwiezdnych poszewek, "produkują" się już następne. Ta była najmniej czasochłonna bo z jedną dużą gwiazdą więc poszła na pierwszy ogień.

5 komentarzy :

  1. no to teraz można szaleć, tyle DIY nam podarowałaś:)
    też tak mam, kupuję, chowam a później szukam...szukam...zmieniam...i jak nowe:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie chowanie ma swoje zalety :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I love your blog ! You have a new follower from Chile !
    Angélica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much and I am glad of visits

      Usuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka