Tęsknota za zielenią

Każda pora roku ma swoje uroki. Zgadzam się z tym mimo, że ja preferuję te z większą ilością słońca i wyższymi temperaturami. Staram się jednak patrzeć na świat optymistycznie i dostrzegać piękno również w tych pozostałych. Ale na łopatki rozkłada mnie okres przejściowy pomiędzy zimą i wiosną. 


Czyli to co mniej więcej w tej chwili mam za oknem. Roztopy odsłaniają niestety wiele nieciekawych spraw, które do tej pory ukrywała warstwa śniegu.  Błoto  wykończy każdą parę butów. Smutne łyse drzewa zaglądają w okna, jakby same szukały koloru. Niebo ma zazwyczaj kolor buro-ponury. Jedyny plus tej przejściówki to fakt, że do wiosny już bliżej niż dalej. 


I chyba wszyscy odczuwamy coraz dotkliwiej tęsknotę za zielenią. Każdy jej przejaw podnosi samopoczucie. Natura rządzi się swoimi prawami i na zieleń za oknem trzeba niestety jeszcze trochę poczekać. Ja co roku o tej porze z dużą częstotliwością odwiedzam punkty sprzedaży kwiatów i roślin doniczkowych. Nawet jeśli nic nie kupię to nacieszę oczy.


Oczywiście i tak najwięcej roślin doniczkowych trafia do mojego domu właśnie w lutym. Nie mam ich zbyt wielu bo jakość nie do końca radzę sobie z utrzymaniem ich w dobrej formie przez dłuższy czas. Ale tęsknota za zielenią jest silniejsza od obawy, że znowu jakaś mi się zmarnuje. Czasami przy tych wędrówkach tropem zieleni trafiłam na skarby, których się nie spodziewałam.


W jednej z hurtowni w kąciku na  półce stały sobie ostatnie egzemplarze Corokia i Sephora Little Baby. Przyznaję szczerze, że nie wyglądały imponująco ale nawet ich zła kondycja nie powstrzymała mnie przed zakupem. Chucham i dmucham na nie z nadzieją, że się odrodzą. Jeśli macie jakieś doświadczenia z tymi roślinkami to proszę o wskazówki jak postępować, żeby ich nie zmarnować. A przy okazji udało mi się namówić właściciela hurtowni do sprowadzenia kolejnej dostawy więc w okolicach Katowic pewnie pojawią się w kwiaciarniach. A może nawet będzie je można zamówić przez mój sklep. Moje nie pozowały póki co do zdjęć ale jak tylko wydobrzeją to się zaprezentują.



2 komentarze :

  1. To chyba odmiany bluszcza. Nie są trudne w uprawie. U mnie już rosną parę lat i dają radę choć nie jestem perfekcyjną ogrodniczką :-). Trzeba przede wszystkim podlewać ale umiarkowanie bo nie lubią zalania . Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też średnio radzę sobie z kwiatami w domu, ale u nas to chyba po trosze kwestia klimatu.W Polsce z powodzeniem miałam niemal plantację fiołków afrykańskich, a tu mi właściwie jedynie wegetują, ani nie rosną za bardzo , ani nie kwitną. Podobnie jednak jak Ty zakupiłam ostatnio trochę kwiatów, tym razem postawiłam na 2 odmiany bluszczu i paproć...

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka