Od kuchni

Nie jestem fanką gotowania. Robię zazwyczaj bo muszę. Rzadko gotowanie sprawia mi przyjemność. Być może dlatego, że smakoszem też nie jestem. Już jako dziecko byłam wyjątkowym niejadkiem. Mam do dziś na pamiątkę kartę zdrowia prowadzoną przez lekarza i higienistkę w szkole podstawowej. W pierwszej klasie pojawił się na niej wpis dużymi literami "pilnie wezwać rodziców, dziecko niedożywione". Na usprawiedliwienie rodziców dodam, że robili co mogli żebym jadła. 


Nie pamiętam żebym jako dziecko odczuwała głód i potrzebę jedzenia. Ma to swoją dobra stronę :) Nigdy nie miałam problemu z nadwagą. Moja starsza córka też w dzieciństwie nie chciała jeść. Na szczęście z wiekiem jej przeszło. Teraz lubi jeść i dobrze gotuje. A mnie fakt, że jej nic nie smakowało chyba jeszcze bardziej zniechęcił do kucharzenia. 


Teraz, kiedy córki są już na swoim nie poświęcam zbyt wiele czasu gotowaniu. Mąż zwolennik sałat i serów nie oczekuje obiadu. Ja się często bez nich obywam. Jeśli za coś się zabieram to głównie po to żeby coś nowego wypróbować. Bo o dziwo lubię książki o tematyce kulinarnej. A telewizor mam zazwyczaj ustawiony na kanale  Domo lub Kuchnia. Jak mnie coś zainspiruje to zabieram się do sprawdzenia u siebie.


Wiem, że gotowanie pochłania naprawdę masę czasu. Zauważam to przede wszystkim kiedy w domu mam wnuka. Teraz w kuchni spędzam zdecydowanie więcej czasu. Dla niego się staram ugotować, co wcale nie znaczy, że on zje. Czasem tak, czasami dziobnie a czasami zwyczajnie nie chce. Zmuszana do jedzenia w dzieciństwie obiecałam sobie, że ja nigdy dziecka zmuszać do tego nie będę. Nie chce tego, zje coś innego. 


Za trudne dania i wymagające wypieki raczej już nigdy się nie zabiorę ale mimo wszystko trochę się w gotowaniu rozwinęłam. Wiem, że jak się postaram, to coś z tego jednak wyjdzie. No i mam postanowienie na wakacje. Przynajmniej dwa razy w tygodniu zrobić coś nowego w oparciu o  jakiś ciekawy przepis. Głównie po to, żeby samej sobie udowodnić, że nie jestem zupełne kulinarne beztalencie. Pokonać własne ograniczenia, nieudolność i po części niechęć. 



14 komentarzy :

  1. Doskonale znam to uczucie braku odczuwania głodu. Są dni, kiedy dopiero wieczorem przypomni mi się o jedzeniu :) Piję bardzo dużo i bez kubka gorącej herbaty nie mogłabym wyjść z domu. Gotować lubię i szukać nowych przepisów też.
    PS. Gdzie kupiłaś miarkę 500 ml?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam je w swoim sklepie :) kokonhome.pl

      Usuń
  2. Trening czyni mistrza, ja lubię w kuchni poeksperymentować, jak się nie uda to się nie da, nic straconego, a z czasem można naprawdę wyczarować cuda :) Jednak myślę, że u Nas najczęściej gotuje mój M. on po prostu ma wrodzony talent i lubi to- a ja lubię wtedy usiąść sobie wygodnie z lampką wina w fotelu i obserwować go podczas tej krzątaniny oraz rozmawiać :) Bowiem kuchnie mamy otwartą na resztę domu- nie wyobrażam sobie inaczej-dzięki temu, gotująca osoba nie musi być sama- może uczestniczyć w życiu domowników, rozmawiać z gośćmi. Myślę, że sama oprawka gotowania, też ma znaczenie, stworzenie sobie przyjemnych warunków pobudza fantazję i chęci :) Widzę , że w Twojej kuchni masz ku temu wielki potencjał :D I jeszcze jedno, nie każdy musi być super kucharzem, czasem wystarczy parę popisowych dań :) Pozdrawiam i trzymam kciuki za realizację pomysłu z wypróbowaniem przepisów- może jakieś relacje na blogu z tego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Mój pierwszy mąż doskonale sobie radził w kuchni i radzi do dziś. Drugi jest w rozjazdach więc przygotowania spadły na mnie. Dlatego się douczam.

      Usuń
  3. Nie lubię gotować i mało gotuję za to ...lubię jeść. Całe szczęście że jest komu gotować u mnie w domu dla mnie :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam w pierwszym małżeństwie, teraz role się odwróciły

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam smakoszem, żywiłam się pół życia kanapką i jogurtem 24 godz. na dobę. Wszystko się zmieniło, gdy wprowadził się do mnie partner - fan jedzenia i delektowania się wszystkim co na talerzu. Losuje z książki kucharskiej na chybił trafił przepis i ruszam do kuchni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie gotowałam bo mój pierwszy mąż doskonale to robił. Drugi nie jest wymagający ale gotowanie to nie jego bajka więc ja się douczam :)

      Usuń
  5. Bardzo ładne dodatki, zdecydowanie jestem za taką kolorystyką. Ja lubię gotować, lubię jeść i bardzo lubię dobrze czuć się w mojej kuchni dzięki designowi :)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka