Spacer

Ostatni weekend wakacji wybrałam na spacer po Krakowie. Na szczęście pogoda dopisała. Było wyjątkowo ciepło i słonecznie.


Moja relacja to fotki bez planu robione po drodze. Pokazuję je w kolejności robienia, tak żeby i ten wirtualny spacer był jak najbardziej rzeczywisty.


Na Rynku zawsze są tłumy ale chyba dobra pogoda ściągnęła dodatkowo sporo ludzi bo tłok był wszędzie. Nawet do kas w sklepach.


Moim zdaniem Kraków to taka wieża Babel. Ludzie z przeróżnych zakątków świata, wszystkich kolorów skóry i mówiący niemal we wszystkich możliwych językach.


W zasadzie to można by było tylko siedzieć i gapić się na ten wielokulturowy i barwny ludzki pochód. W którym przedziwnie historia miesza się ze współczesnością.


Po mojej prawej całkiem udana imitacja imć Pana Zagłoby. Zwróciłam uwagę na te czerwone botki. Są świetne :). Mało tego, że udana to jeszcze chyba zabawna?


Po lewej dla odmiany bardzo orientalna kapela. Muszę powiedzieć, że grali i śpiewali nawet, nawet. Chciałam kawałek nagrać ale jakoś mi nie wyszło.


Wizyta w popularnym i dość znanym LuLu Living. Przyznam, że raczej z czystej ciekawości niż potrzeby zakupienia czegokolwiek. Naczytałam się o nich w magazynach. 


Spodziewałam się bardziej efektownego wejścia. Reszty komentować nie będę, bo każdy ma na ten temat własne zdanie. Ja swoje zachowam wyłącznie dla siebie :)


Sporą część towaru stanowią różnorodne szyldy metalowe. Ja dopiero niedawno się do nich przekonałam. Dotychczas nie zwracałam na nie wcale uwagi. Teraz mam całkiem nowe i zabawne.


Pokażę Wam kiedyś mój ulubiony. Przy okazji zapraszam do Kokon Home na przegląd nowości. Są wśród nich również szyldy. Ale wszystko, nawet blachy, przebiły te schody.


Schodzi się nimi ze sklepu do kawiarni na parterze. Białe, ażurowe i kręcone. Moim zdaniem wyjątkowo fajne.


Zamiast pamiątek przywiozłam dość praktyczne zakupy. Dla siebie sweter z pikowanym przodem. Dla Filipka czapkę i bluzę z dziecięcej kolekcji Benettona.


W końcu bywam tam na tyle często, że Lajkonika mogę kupić innym razem :) W Benettonie mają świetnie wydane katalogi. Dla samych zdjęć warto zabrać. 














I w tym miejscu kończy się nasz wspólny spacer. Ja jeszcze w kilka miejsc, a potem muszę do domu wrócić, a to kawałek. W okolicach ulicy Tokarskiego. Od jutra zmiana rytmu dnia. Czas wracać do pracy. Udanego tygodnia i do następnego postu. 



9 komentarzy :

  1. Fajnie było razem z Tobą pospacerować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, Kraków... Lubię bardzo..:) Fajnie tak wirtualnie pospacerować..
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh Lila, ja tez byłam w ten week w Krakowie, kto wie - może mijałyśmy się na Rynku :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesze sie z tajnej fotorelacji, mam ochote odwiedzic to miasto, ale nie lubie tłumu, więc chyba nie mam szans. Poki co bylam tylko raz przez godzinę, więc nazbyt wiele nie zobaczyłam w pośpiechu.
    Pozdrawiam serdecznie i wrzesniowo

    OdpowiedzUsuń
  5. Po raz kolejny widzę "inny" Kraków. Każdy postrzega to miasto na swój własny sposób :-) To bardzo ciekawe. Ciekawy też Kraków widziany Twoimi oczami. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak dawno nie byłam w Krakowie że bardzo chętnie wybrałam się z Tobą na spacer. Było cudownie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przyjęłam zaproszenie na spacer po Krakowie....:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne fotki, ja choć tak blisko Krakowa to docieram do pracy i z wywieszonym jęzorem pędzę potem do domu, mało takich chwil, żeby spokojnie spacerować i zachwycać się urokami. Kazimierz jest też cudny. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka