Pewnych rzeczy wytłumaczyć się nie da

Pewnych rzeczy wytłumaczyć się nie da. A właściwie pragnień. Nawet tych najprostszych dotyczących posiadania jakiegoś przedmiotu. I to wcale nie takiego drogiego, ani cennego. Ot po prostu, człowiek coś zobaczy i wie, że chce to mieć. Nawet jeśli nie w tej chwili, to na pewno kiedyś tam.


U mnie tego typu zachcianki zdarzają się bardzo rzadko. A jeśli już się pojawiają, to dotyczą niemal wyłącznie pewnych elementów wyposażenia wnętrza. Zresztą myślę, że osobom, które tu do mnie zaglądają to uczucie nie jest obce. Dla nas wszystkich ważne jest to, czym się otaczamy. Nawet jeśli dla innych nie jest to do końca zrozumiałe.


Ostatnio takie właśnie zjawisko dotyczyło dwóch przedmiotów widocznych na zdjęciu. Mianowicie wielkiego zegara z Ikea. Koniecznie czarnego! Oraz tej tacy Tinek. Zrozumiałabym zegar, bo w końcu świadomość czasu ma niebagatelne znaczenie każdego dnia. Szczególnie rano, kiedy muszę zdążyć do pracy i czas na ogarnięcie siebie i psa mam wyliczony co do minuty. 


Natomiast bez takiej tacy teoretycznie można się przecież obejść. Niby tak, ale... No właśnie to ale jest tutaj najważniejsze! Ale ja ją bardzo chciałam mieć!  W sposób nieracjonalny i niewytłumaczalny. Jeszcze zanim zabrałam się za zmiany w mieszkaniu wiedziałam, że zawiśnie właśnie tutaj. O magnesach, które specjalnie dla niej zrobiłam pisałam wcześniej TUTAJ


W sumie to przecież taki nieszkodliwy bzik. Dobrze, że moje zachcianki to tylko drobiazgi. Mogło mi się przecież zachcieć diamentowej kolii :) To dopiero byłaby jazda! Czekałam zresztą na możliwość zrealizowania tego zachciołka ponad dwa lata. Była więc szansa, że mi się w międzyczasie odechce. Skoro się nie odechciało, to wreszcie są. 


Przy okazji zapraszam na poduszkowy weekend w Kokon Home. W sobotę i niedzielę wyprzedaż  poduszek z letniej kolekcji. W ofercie te kolorowe jak z półki Green Gate oraz szare z serii Lounge Club. Ostatnie sztuki w ofercie z 20% rabatem. Zapraszam.

Taca do zawieszenia TUTAJ
Białe pudełka z Bali TUTAJ  i TUTAJ





29 komentarzy :

  1. Lillu doskonale Cię rozumiem :) mi się takie "chcenia" zdarzają niestety dość często i są tak silnie, że jak już czegoś mocno zapragnę, to czuję się, jakby ktoś mi to coś zabrał i dlatego tego nie mam. Bo powinnam mieć. No i robię tak, by mieć. Niestety nie zawsze się da oczywiście i wtedy poczucie straty jest ogromne. Zegar jest świetny, ale taca boska po prostu! Świetną kompozycję stworzyłaś. I w ogóle pięknie u Ciebie :) Ja mam taki taboret biały, a teraz po tym, jak widzę jak u Ciebie wygląda, zachorowałam na czarny :) Ot, kolejne pragnienie i już czuję już jego brak, bo wiem, gdzie by stał :)) buziaki Lillu i pięknej soboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) A ja sobie muszę nabyć biały :)

      Usuń
  2. Nawet nie wiesz jak Cię doskonale rozumiem , zapewne spotkasz się z wieloma tak zaczynającymi się komentarzami iż to pragnienie jest tak ludzkie i kobiece:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dziedzinie dodatków domowych to rzeczywiście głównie kobiecy ")

      Usuń
  3. "czas na ogarnięcie siebie i psa" - doskonałe:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez tak niestety mam....a może to i dobrze :-)
    Piękny ten zegar!

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie "chcenia" zdarzają się pewnie wszystkim. Ja też je mam, ale nie dotyczą one samochodów czy biżuterii, więc nie jest źle. Są to przeważnie przedmioty niekoniecznie potrzebne, ale takie z głębi serca. Ja właśnie wczoraj po roku szukania, kupiłam sobie DZWON ! Zawsze marzył mi się taki do zwoływania na obiad całej dzieciarni, która latem pomieszkuje u mnie bardzo chętnie, ale niechętnie siedzi na miejscu. A że wizja była konkretna, poszukiwania trochę trwały. Ale jaka radość! A dzieci mają frajdę jeszcze lepszą niż ja.
    Na szczęście jestem bardzo cierpliwa, potrafię długo czegoś szukać, a te poszukiwania też sprawiają radość. Masz 100% racji, że wtedy wiadomo, że to nie chwilowa zachcianka, która szybko minie. A zegar baaaaardzo fajny. Warto było poczekać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się długo uczyłam żeby nie kupować od razu. Doszłam już do sporej wprawy i naprawdę potrafię czekać :) No popatrz! Dzwon! Bardzo ciekawy zakup :)

      Usuń
  6. Oooo ja takie "chcenia" mam kilka razy w tygodniu. Wiecznie,gdzies cos ujrze i pozniej nakrecam sie jak pozytywka i tak dlugo wbijam sobie do glowy az kupie lub zdobede. Najwazniejsze ze to malo grozne wiec nie trzeba leczyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częstotliwość chyba z upływem czasu maleje :)

      Usuń
  7. Ach, te nasze zachcianki, u Ciebie to widzę ,że przedmioty sa wykorzystane, a ja często dochodzę do wniosku ,że mi to coś jest niepotrzebne i przekładam z miejsca na miejsce, ale chcieć mieć chciałam.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnie jak Magda rozumiem Cię doskonale! U mnie takie must have zdarza się często :D
    co chwile wpada mi w oko przedmiot, który muszę mieć :D ale co poradzić, kocham takie gadżety do domu i mi z tym dobrze :D
    zegar i tablica cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja staram się swoje zachcianki poskramniać! Jeżeli coś mi się podoba, stawiam najpierw na przydatność, potem do czego mi to będzie pasować. Potem ewentualnie muszę się z zamysłem przespać, i jeżeli po paru dniach nadal mi zachcianka chodzi po głowie, to trzeba iść i po prostu kupić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra metoda :) Dla mnie nie musi być przydatny, ale w takiej sytuacji daję sobie więcej czasu na sprawdzenie mocy zachcianki

      Usuń
  10. Hahahaha! Nie dość, że tak mam to jeszcze wyobraź sobie, że chodzę koło tego zegara już od dobrych miesięcy. Nie liczę ich, bo cza stak szybko leci, ale skoro mówisz 2 lata to może jeszcze poczekam ;) Pozdrówki z Gąsek nad Bałtykiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodziłam dwa lata :) Już się bałam, że go z oferty wycofają

      Usuń
  11. I mnie znane jest to uczucie :) Jak się na coś uprę...
    No, ale zdecydowanie było warto :)
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto się uprzeć, to prawda :)

      Usuń
  12. Zachcianki to jedna z tych rzeczy, bez których życie byłoby raczej nudne. A domoze zachciewajki sprawiaja tyle przyjemności, że ciężko byłoby mi z nich zrezygnować. Sama mam tak, że nawet jak moja zachcianka okaże się jednak za droga lub ciężka do zdobyćia to kombinuję jak ją zrobić samemu :) A w tej chwili zauroczyły mnie twoje srebrne donice, marze o takich, no i co teraz... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Jeśli srebrne będą do zdobycia to sprowadzę do mojego sklepu :) Do tej pory trafiłam tylko na te malowane na biało więc mam w ofercie tylko pudełka. A tak naprawdę to są biurowe kosze na śmieci :)

      Usuń
  13. Znam, znam.;) A Twoje wpasowaly sie idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj też to znam !!!! I też wcale nie marzę o diamentach i samochodach ;) a o np. girlandzie do pokoju dziecięcego ( i w końcu sobie ją uszyję , a co!), o tablicy-centrum dowodzenia i koszykach na pocztę ...ot takie zachciewajki, które też mi wcale nie mijają latami... Dlatego traktuję to jako znak - tak musi być! i zachciewajka musi zostać w końcu spełniona :). p.s. Piękna jest Twoja kuchnia z salonem - pokazuję ja wszystkim!!! a że remontowe zmiany są u nas w rodzinie na czasie - bo chyba wszyscy coś dzialają w tym temacie - będziesz inspiracją dla niejednego mieszkania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba realizować swoje małe zachcianki i nie ma pośpiechu, bo jak człowiek czegoś chce to poczeka. To o inspiracji bardzo miłe :) Nie spodziewałam się, że moje zmiany tak się spodobają.

    OdpowiedzUsuń
  16. i ja mam takie zachcianki,czasem jakaś rzecz tak mocno wejdzie mi do głowy,tak długo zaprząta myśli,że po prostu muszę ją kupić..
    ta taca również bardzo mi się podoba i od razu zwróciłam uwagę na magnesy,świetne są..

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka