A jednak

Przy malowaniu (w kwietniu) komody miałam serdecznie dość farby, pędzla i wałka. W perspektywie na przemalowanie czekała witryna i szafka. Bałam się, że ta robota mnie przerośnie. Nie sądziłam, że zatęsknię za tym zajęciem.  Nawet przez chwilkę.


Na czas pobytu córki i Filipka musiałam zawiesić te prace. Przy tym ruchliwym maluchu trudno spokojnie skorzystać z toalety, a co dopiero przemalowywać meble. Stoją i czekają sobie na spokojniejsze czasy. Miałam zamiar zabrać się za malowanie zaraz po majowym weekendzie.


Może udałoby mi się skończyć do końca miesiąca. A tu niespodzianka. Okazuje się, że wybieramy się na weekendowy wyjazd. Może nie do końca wypoczynkowy, ale trzy dni z głowy. No i mały się trochę pochorował. Ze względu na jego zmniejszoną odporność trzeba było przebukować bilety i zmienić termin powrotu.


Okazuje się więc, że pewnie nie zabiorę się za malowanie witryny wcześniej, niż w połowie maja. No i pewnie będę się z tym grzebać jeszcze w czerwcu. A przyznam szczerze, że już mnie trochę nosi. Zabrałabym się do tego nawet dziś. Okazuje się, że zatęskniłam za machaniem wałkiem malarskim :)


Jakim to dziwnym uzależnieniom człowiek ulega! Zamiast cieszyć oczy białymi meblami, albo chociaż widokiem puszki pełnej białej farby, spoglądam tęsknie na to, co już białe jest. Mam nadzieję, że jak już do tego malowania się dorwę to mi nagle zapał nie przejdzie. Bo roboty przede mną sporo. Ale tym to już po majówce martwić się będę.




6 komentarzy :

  1. Hahaha stwierdzam,że my kobiety jesteśmy dziwne. Ja sobie też obiecywałam po ostatnim malowaniu komody,że już długo nie ujrzę białej farby na pędzlu i oczywiście nie wytrzymałam. Mało tego,wczoraj nawet czułam się bardzo odprężona i zrelaksowana przy pracach malarskich. Może to już jakieś uzależnienie,że trzeba z farbą poszaleć? Zastanawiam się tylko,co będziemy malować jak wszystko będzie białe? Może na czarno? :)))
    Zdrówka dla małego skarba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby ;) U mnie to zwsze jest tak, że albo teraz, albo nie wiadomo potem kiedy :P Ale siła wyższa, co zrobić.
    Zdrówka życzę (bo ja też chora dogorywam i o wyjeździe nie ma mowy) i doskonałej pogody wbrew pesymistycznym prognozom :P :)))
    Uściskuję***

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypoczywaj a potem działaj, już nie mogę się doczekać zdjęć Twojego domku. Tęsknię za szerszą perspektywą, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tymczasem odpoczywaj...jak to mówią co się odwlecze...:-)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że nie tylko ja mam ten syndrom- najpierw czuję się zmęczona jakąś robótką, a potem, gdy nie mogę się wziąć za podobną- tęsknię za niedawną męczarnią :) Pocieszające to. I nie przejmuj się, ja już wiem, że na każdą robótkę przyjdzie jej czas, to jest pewne!

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie już też nosi :) a pędzel w perspektywie dopiero w czerwcu :(( pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka