Kawałek roboty skończony

Wracam do moich wyczynów malarskich. Właśnie byłam na blogu M-lenaT inspirująco i oglądałam pięknie polakierowany stół. Zazdroszczę perfekcyjnej metamorfozy. Ja niestety sama własnymi rękoma szlifuję i maluję. Pewnie dlatego tak bałam się tej roboty, bo efekt na pewno nie będzie idealny. Pytanie tylko, czy będzie mi to przeszkadzało. Mam nadzieję, że nie.


Obiecałam pokazać efekty. W związku z tym, że praca cały czas trwa  nie mogę pokazać szerszego planu, bo panuje niezły rozgardiasz. Wiecie już o tym, że przemalowałam meble kuchenne w zeszłym roku. Pokazywałam i opisywałam cały proces TUTAJ. Jak widać na zdjęciach stół i ława były nadal w kolorze olchy. Najpierw pomyślałam o kupnie nowego stołu, ale ten jest naprawdę solidnie zrobiony. Wytrzymał już wiele lat i nie widać w sumie po nim upływu tego czasu.


Poza tym stoi w kuchni, nie w jadalni więc jest narażony na wiele różnych"ostrych" działań. Może uda się wygospodarować miejsce na prawdziwą jadalnię z czasem i tam stanie wymarzony stół. W stosunku do mebli, które i tak mam ochotę wymienić kiedyś na nowe, mam mniejsze opory i zabieram się dość łatwo za zmiany. Wszystkie meble, które mam zamiar przemalować są drewniane więc z pokrywaniem farbą nie ma większego kłopotu.


Teraz stół jest biały i pasuje do reszty. Wreszcie moja czarna taca na nóżkach ma dobre miejsce i stanowi świetny kontrast.  Taca również powstała przy użyciu moich rąk, niemal od podstaw. Problem stanowi jedynie narożna ława, która wymiarami doskonale pasuje, ale mnie się nie podoba. Wolałabym krzesła.  


Gdyby nie to, że ma w siedziskach sporo miejsca do magazynowania potrzebnych ale brzydkich przedmiotów, już dawno bym się jej pozbyła. Ale, jak już kiedyś napisałam, uczę się cierpliwości i pozwalam sobie na przesunięcie decyzji w czasie. Myślę, że prędzej czy później jej los zostanie przesądzony, nie ma jednak pośpiechu. Myślę jak uszyć na nią pokrowce. Jest to dość kłopotliwy mebel ze względu na ten narożny kształt. 


Znalazłam już tkaninę na nowe poduchy i zasłony do kuchni. Dywanik też już kupiony, ale efekt końcowy będzie niestety zdecydowanie później. Teraz trwa praca na meblami pokojowymi. Odwrotu nie ma, bo już część komody przemalowałam, ale jak dziś zobaczyłam ten stół u MlenyT to żałuję, że nie kupiłam pistoletu natryskowego, albo nie zleciłam polakierowania. Cholerka, martwię się, że efekt mi się nie spodoba.


Lubię te meble i nie chcę żeby po przemalowaniu wyglądały tandetnie. Skoro już zaczęłam, to muszę doprowadzić dzieło do końca. Jeśli to, co powstanie będzie mnie drażniło to przemyślę możliwość kupienia nowych. Tylko, że tych mi szkoda wyrzucać. Jednym słowem robię swoje z duszą na ramieniu i ciągle się martwię. Obym tylko tego nie spaprała na maxa.


Czekające na malowanie meble widać na tej fotce w tle. Wahałam się i próbowałam sobie wmówić, że takie też fajnie pasują. Ale w tej wersji cieszyły mnie przez kilkanaście ostatnich lat i jednak to zestawienie bieli z olchą mnie trochę drażni. Wiem jednak, że wiele blogerek własnoręcznie przemalowało o wile cenniejsze meble od tych moich więc pozostaje mi prosić żebyście trzymały kciuki za akceptowalny efekt końcowy. Marokańskie miski w sześciu rozmiarach, kubki w dwóch oraz niklowane świeczniki znajdziecie w Kokon Home



34 komentarze :

  1. Kochana bardzo mi miło zę mnie odwiedziłaś:))) lakiernik na co dzień auat lakieruje ale też czasem odswieżał meble ogrodowe i resturacyjne na prosbe innych wiec i jak się do niego zglosiłam z tym stołem naszym hehe i
    bardzo mocno trzymam kciuki za Twoje malowanki meblowe:))))

    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym on ten stół pomalował? Lakierem samochodowym?

      Usuń
  2. ciekawa jestem efektu :)
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zastanawiaj się i nie bój:)) Ja przemalowałam swoje wszystkie na szaro, komodę , witrynę, duży stół:)) Tez miałam cykora ale teraz jestem zadowolona. Od czasu do czasu trzeba coś zmienić:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to idę do ciebie. Może uda mi się obejrzeć efekt :)

      Usuń
  4. Oj ja też się przymierzam do pomalowania mojego na biało, teraz jest ciemny - wenge i nie wiem jak to wyjdzie, troche się boję...
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Strach przed całkowitym oszpeceniem mebla mnie powstrzymywał bardzo długo.

      Usuń
  5. Świetna stylizacja kuchni :) To moja pierwsza wizyta na Twoim blogu, dodaję bez wahania do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i serdecznie zapraszam do kolejnych wizyt :)

      Usuń
  6. ja, mimo, ze w nowym mieszkaniu mieszkam dokladnie rok, to juz pojawiaja sie kolejne pomysly na jakas chocby mala metamorfoze. tez bardzo chcialabym zmienic moj sosnowy zwykly kwadratowy stol... niby ok, bo taki neutralny, a z drugiej strony moze az za neutralny, ze nawet siadac sie przy nim nie ma ochoty. dopiero haftowany recznie obus przez babcie i kwiaty w wazonie sprawiaja, ze sie czasem do niego przekonuje. czerpie inspiracje z Twogo bloga i mam nadzieje, ze niedlugo tak wszystko sobie poukladam w glowie, ze stworze idealny zamysl na male zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stu procentach przekonana, że tak właśnie będzie :) Z drewnianymi meblami nie ma większego problemu przy przemalowaniu. Oby tylko efekt nas cieszył, a nie dołował.

      Usuń
  7. Lilla widzę, że wzięłaś się już za konkretną robotę. Ja sobie tłumaczę, że za pędzel chwycę jak będzie można wystawić rzeczy na dwór :) A plany bogate mam, oj tak. Sama myślę o przemalowaniu starego stołu, ale w moim przypadku chyba będzie trudniej, biały nie do końca pasuje do reszty mebli. I znowu piękne kompozycje z dodatków u Ciebie!
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ogrodu więc czekanie nie wchodzi w rachubę :) A ze względu na pobyt wnuka musiałam zacząć już żeby chociaż część zrobić zanim przyjadą.

      Usuń
  8. Mam znajomego lakiernika, który malował sobie meble kuchenne z płyty, na pewno nie drewniane , bo kiedyś pytałam, więc możesz udać się do takiego miejsca. Chociaz różnie może być z ochotą do tego typu prac, bo to miejsca trzeba mieć dużo i się rozłożyć z tymi meblami i czas , ale spróbować zawsze można. Albo kup pistolet, ja kupiłam i pierwszą warstweę położyłam , jak szybko się maluje, łał, sama przyjemność. Taki pistolet kupiłam na allegro , taki jak reklamują w mango, czy podobnych sklepach ale za dużo mniejsze pieniądze. Wkurza mnie tylko rozcieńczanie farby, bo trzeba dolewać wodę do farby aby była bardziej lejąca.
    Tez żałuje mebli , ale raz się żyje i jak mówisz swoje odstały, pozdrawiam i czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje są drewniane i z malowaniem nie ma kłopotu. Tylko przywykłam do tych malowanych fabrycznie i nie wiem czy efekt mi się spodoba. Czy do takiego pistoletu jest potrzebna sprężarka?

      Usuń
  9. trzymam mocno kciuki za metamorfozy!!! Rozumiem Cię doskonale, ja nawet krzeseł nie chcę pochopnie malować, a co dopiero szafy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się robię chyba coraz odważniejsza. Mam tylko nadzieję, że to się nie skończy koniecznością zakupu nowych

      Usuń
  10. Lilluś cudne zdjęcia, goździki rewelacyjnie się prezentują. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczna ta Twoja taca! Oj ciekawa jestem efektów Twojej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pracowita mrówka z Ciebie:-) Ja też uwielbiam zmiany i przyznam, że kolor biały jest nie do pobicia:-) wnętrza stają sie przytulne i klimatyczne...szczególnie w Twoim wydaniu. Pozdr cieplutko Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo dziękuję. Ja się zawsze trochę boję reakcji męża, ale on chyba rozumie, że ja tego potrzebuję

      Usuń
  13. No ja nie wiem o co tu się martwić jak na zdjęciach wszystko wygląda perfekcyjnie. Ręczna robota zawsze jest trudna i ciężko o idealne efekty, ale jest własna. Lepiej coś zrobić własnymi siłami jeśli mamy taką możliwość, bo efekty cieszą dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) Na zdjęciach nie widać detali. Z bliska zawsze wszystko wygląda trochę inaczej :)

      Usuń
  14. Ech jak zazdroszczę białego stołu,ja niestety na swój muszę jeszcze poczekać,bo jak mi się wydaje,że już go będę miała to zawsze trzeba zakupić coś innego :( Lillu a jaką farbą malujesz?? Pytam,bo zniknęła moja śnieżka a dekoral nie spełnia moich oczekiwań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz. Mnie się marzył nowy ale z podobnych powodów pozostało mi tylko przemalować stary :) Kupiłam akrylową do drewna i metalu Tokkurila. Tym maluję wszystko poza blatami. Akrylowa jest mniej odporna na uszkodzenie więc blat pomalowałam olejną Tikkurilą do drewna i metalu, a na to jako dwie ostatnie warstwy położyłam akryl.

      Usuń
  15. Wiem co czujesz, tak samo miałam stracha jak malowałam drzwi na biało... spać nie mogłam ze strachu, wszędzie patrzyłam tylko na drzwi- jakie mają i dziwnym trafem, jak przed malowaniem wszędzie widziałam tylko białe to po fakcie, albo raczej w trakcie, jak męczyła mnie niepewność czy dobrze robię, w oczy rzucały mi się tylko drewniane...
    Teraz cieszę się, że to zrobiłam- białe o niebo lepsze!!!
    Jak już przyzwyczaisz się do zmiany, to będziesz się zastanawiać dlaczego nie zrobiłaś tego wcześniej :-) Pozdrawiam i trzymam kciuki..

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna zmiana, biel wygląda zawsze świeżo i delikatnie:))) Pozdrawiam ciepło:) Marta.

    OdpowiedzUsuń
  17. W bieli całkiem przyzwoicie się prezentuje, więc myślę, że spokojnie jeszcze długo z Tobą zostanie )

    OdpowiedzUsuń
  18. Szalenie jestem ciekawa jaką to wszytsko będzie miało trwałość...moje szafki kuchenne się trzymają niestety o blatach tego nie można powiedzieć...a chętnie bym poszła w twoje slady przemalowała co tylko się da;) szczególnie w ciemnym salonie...stół bardzo mi się podoba;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka