Doczekałam się

No to mam mojego Filipka. Doczekałam się. Prawdę mówiąc ruchliwe dziecko w mieszkaniu pełnym delikatnych przedmiotów to wyzwanie. Mam nadzieję, że nie będzie strat materialnych no i uszkodzeń małego ciałka. A właściwie straty już są! Już pierwszego dnia udało mu się oderwać od podstawy konika, którego przywiozłam ze spotkania w Łodzi. No i trochę mu się nogi przy tym połamały.


Ale trudno go upilnować. Jest jak sprężynka, hop-siup i już stoi na komodzie. Wszystko go interesuje i wszystkiego chce dotknąć. Przeniosłam niemal wszystkie moje bibeloty w trudno dostępne miejsca. Teraz wszystko stoi na kupie, a cała reszta mieszkania zionie pustką. Jest odmiana :)!


Mam nadzieję, że za trzy, cztery dni już przestanie go to wszystko kusić. Jedno jest pewne! Sesje fotograficzne w tym okresie nie wchodzą w rachubę. No więc i częstotliwość publikowania nowych postów pewnie spadnie. Nic to, nadgonię potem. Najważniejsze żeby się mały dobrze czuł.


Mam jeszcze kilka sesji z nowymi towarami do sklepu, to jakoś te blogowe dziury załatam. Jestem pełna podziwu dla dziewczyn, które ogarniają to blogowe fotografowanie mając w domu małe dzieci. Jak znajdują w ogóle czas na tę kreatywność i pisanie postów?  Pewnie gdyby to była moja codzienność, to jakoś poukładałbym wszystko i traktowałabym taki stan rzeczy jako normalny.


Ale ja się już przyzwyczaiłam do działania w spokojnych warunkach. Jak jestem sama to mogę porozstawiać aparaty, statywy i tak to zostawić aż przestanie mi być potrzebne. Nie ma nikogo, kto z szybkością huraganu próbowałby wszystko poprzestawiać. Człowiek jednak się szybko przyzwyczaja do tego, co dla niego wygodne. I do braku potrzeby posiadania oczu wokół głowy!

45 komentarzy :

  1. Fajnie, że wnuczek już przyjechał. Jak czytam Twój tekst to cieszę się, że moje dzieci są większe i nie muszę przed nimi nic chować. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak moje były takie małe to też nie chowałam. Dlaczego? Aniołami nie były! Może nie miałam nic wartego uwagi.

      Usuń
  2. No cóż, utrzymanie przy małym dziecku porządku w domu, a co dopiero dekoracji to nie lada wyzwanie ;-)) ale, stokroć cenniejsza jest chwila zabawy z maluszkiem niż nawet najpiękniejsza dekoracja, a mały uśmiech wynagradza nawet potłuczone świeczniki i poplamione obrusy ;-))
    Cudownych chwil z wnuczkiem życzę! :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Lilu dla niego wszystko u Ciebie inne ,nowe i bardziej ciekawe niż to co ma na co dzień w domu,to dlatego lata po domu jak "meserszmit"Ja mam dużą rodzinę i psa i powiem ci ,że nie jest łatwo pogodzić prowadzenie bloga ,robić zdjęcia temu co się stworzyło gotować,sprzątać poświęcać czas dzieciakom itd. Dlatego teraz wycofałam się trochę z działalności blogowej i mniej mnie teraz bo niestety jak się ma dzieci małe to czasami trzeba było im podkradać ich czas a to wcale nie jest fajne.Zresztą masz teraz takiego brzdąca to sama widzisz ile czasu potrzebuje taki maluch:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam ze szczerego serca! Jak na niego patrzę to z podziwu wyjść nie mogę jak ja ogarniałam to wszystko, kiedy moje były małe.

      Usuń
  4. No tak to już jest:)) Ja piszę i wklejam jak pójdą spać:))
    Pozdrowionka:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Z czasem na pewno sie przyzwyczaisz :) Calusy dla malego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On u mnie bywa tylko więc o przyzwyczajeniu nie ma mowy. To zawsze jest wyjątkowy czas. To raczej on się przyzwyczai do tego mojego nadmiaru :)

      Usuń
  6. Ja tak mam często.Czasem tęsknię za spokojem a jak już go mam to doceniam moc dziecięcych pomysłów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wytrwałości i radosnych chwil z tak wspaniałym gościem ! :-)
    serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia:-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. hihi, statyw przy dzieciach to rzeczywiście trudny temat :P Mój dostał swój statyw, taki co to mu śrubek brakuje i już mi się nie przydaje, no i jak nawet, chociaż rzadko to robię, bo rzeczywiście to trudne, no ale jeśli już - to Mały też sesję szykuje, rozstawia swój sprzęcior i robimy :) Tylko że wtedy bardzo często z moich zdjęć nici, bo w co drugim mam w kadrze rękę, oko, plauch, nogawkę.... :)
    Też lubię jak chłopaki się wyniosą, no ale nie zawsze się da:)

    Miłego czasu z wnuczkiem życzę Ci Lillo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama wykończyłam głowicę :) Reszta się jakoś kupy jeszcze trzyma. Jak będzie starszy to też dostanie swój i będzie robił pewnie lepsze fotki niż babcia :)

      Usuń
  9. Wytrwałości i radości z wizyty Wnusia życzę :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość jest! Dlatego wszystko co się dało pokończyłam i odstawiłam na potem przed jego przyjazdem.

      Usuń
  10. wszystko stanęło zapewne na głowie, ale dla takich chwil chyba warto :))) Lillu cudownych chwili z wnuczkiem i cierpliwości :) może faktycznie za parę dni, gdy się przyzwyczai do otoczenia, ciekawość przeniesie się na coś innego i bibeloty będą bezpieczne :)
    pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ale rzeczywiście warto! Jak człowiek jest młody nie ma w sobie takiego zachwytu nad wyjątkowością dziecka. Teraz wszystko mnie zachwyca :)

      Usuń
  11. Ależ masz sliczna tę osłonkę do kwiatusia! Miłych chwil z wnusiem życzę! I cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłonka to dół pudełka. Jest w Kokon Home do kupienia :) Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  12. Bawcie się dobrze i proszę napawać się tymi wspólnymi chwilami! Ja z kolei się rozchorowałam i po raz pierwszy w życiu mam gorączkę 39! No to sobie leżę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś ty!? Zima sobie poszła, a Tobie choróbsko się trafiło? Maskara. Napawamy się!

      Usuń
  13. Lillu taki dzieciak w domu to mały skarb. Wydaje mi się, że bez problemu wytrzymasz i zapanujesz nad wszystkim doskonale...Udanej środy Ci życzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że wytrzymam bo go bardzo kocham. A czas na resztę będę miała potem :)

      Usuń
  14. oj fakt odwiedziny dzieci w domu to nie lada wyzwanie:)))) u nas jest tak co 2 tygodnie na weekendy i czasami własnego mieszkania, przynajmniej przez chwile, nie poznaje:)))) wesoło jest wtedy :))))
    całuje i pozdrawiam ciepło:))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak człowiek przywyknie do spokoju na co dzień to przez pierwszych kilka dni jest lekko skołowany :)

      Usuń
  15. Ja tez podziwiam dziewczyny z malymi dziecmi, jak one to wszystko ogarniaja? Ja potrzebuje duzo spokoju ;)
    Zycze owocnych dni z Filipkiem.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Ja mama to już za sobą i w pełni doceniam jak doskonale są zorganizowane. Teraz jesteśmy we dwie z córką do opieki nad jednym dzieckiem i czasu nam brakuje :)

      Usuń
  16. Oj, znam ten problem. Tylko że ja mam tak na co dzień ;) Dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dam :) Tylko właśnie dlatego, że nie mam tego na co dzień to przez kilka dni będę lekko skołowana

      Usuń
  17. To witaj na ten okres w klubie:) Cierpliwość przyjdzie sama, powodzonka:) aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cierpliwości mi nie brakuje tylko czasu trochę :)

      Usuń
  18. Blog nie zając, nie ucieknie, a wnuczek wyjedzie i pozostaną wspomnienia. Tak czytam, co piszesz i zastanawiam się, czy dam radę pogodzić blog ze wszystkimi obowiązkami oraz jak wiele będę musiała pozmieniać, żeby zapewnić bezpieczeństwo. No nic, miłych chwil rodzinnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Dlatego sobie trochę na zapas materiałów przygotowałam :) Pewnie wiele ale wprawa i umiejętność godzenia wszystkiego przychodzą z czasem. Moje córki dzielą trzy lata różnicy więc miałam dwoje małych dzieci na stanie, pracę i dom. Teraz przy Filipku się zastanawiam jak ja to wtedy ogarniałam. Ale wiem, że jakbym miała go na stałe to wprawa pojawiłaby się szybko i godziłabym to wszystko.

      Usuń
  19. Cudownego czasu z Maluchem. Co tam blog...poczekamy a Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Na bloga tez znajdzie się chwilka :)

      Usuń
  20. Raz nie zawsze a wnusia tak rzadko widzisz.Naciesz się a później będziesz robiła dalej swoje :)
    Piękna ta osłonka do tego kwiatuszka i nawet on nie wygląda w niej tak pospolicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Trochę sobie fotek przygotowałam na zapas bo wiedziałam, że on mnie pochłonie :) Osłonka to dół pudełka, które jest jeszcze w Kokon Home.

      Usuń
  21. Ciesz się obecnością żywego sreberka u siebie Lillu...blogosfera zaczeka;))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  22. Fakt, moja dziecina czasem uciaprana i znudzona po domu lata jak matka bloguje, ale w końcu ma też ojca:)) Jakoś się w miarę sprawiedliwie dzielimy atencją a i Ziutka ma 4,5 roku wiec na statywy i inne bajery nauczyła się uważać;) A czasem nawet pomoże i chętnie zapozuje żeby fotka "życia nabrała":)))

    OdpowiedzUsuń
  23. babcie zawsze 'szaleją' za swoimi wnukami, tym bardziej jeśli na co dzień są daleko.
    Korzystaj, Lillu, z czasu z malcem :-)
    choć będzie mi brakować częstych postów - bo bardzo lubię do Ciebie zaglądać mimo iż nie często zostawiam ślad swojej obecności :-)
    Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Taki mały wulkan energii, ale za to ile miłości i szczęścia przynosi ze sobą;) Mieszkanko z mniejszą liczbą bibelotów też ma swoje plusy - łatwiej posprzątać;P
    Ja mam takie dwa małe stwory plączące się pod nogami i nie ma mowy żebym cyknęła fotkę, kiedy są obok. Zawsze albo jedno jest w przedszkolu albo drugie np. śpi. Bo nawet porządek przy tych małych wszędobylskich rączkach to czasem wyzwanie. Ale cóż, w domu się żyje, a nie tylko ogląda "eksponaty". A posty piszę w tzw. międzyczasie;) Pozdrawiam i życzę wspaniałych chwil z rodzinką:)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka