Zmiana optyki

W ostatnim poście napisałam, że zmieniła mi się optyka postrzegania zjawiska blogowania. Nie wiem dlaczego skojarzyło się to ze zmianę na gorsze. Gdybym miała złe zdanie o blogowaniu, blogach i blogerach to przecież sama bym się w to nie bawiła. 


Już na spokojnie, przy filiżance domowej kawy, spieszę donieść, że nic podobnego! Wszystkie osoby, które dane mi było poznać w Łodzi to niezwykle kreatywni, pomysłowi, otwarci i sympatyczni ludzie. Cieszę się, że Was poznałam. Zmiana dotyczy tylko i wyłącznie mojej postawy wobec własnego bloga. Rozmowy z Wami dały mi sporo nowych informacji i spostrzeżeń, do których sama bym nie doszła. Zaskoczyło mnie właśnie to, o czym napisała  w komentarzu Agnieszka z Agnethahome, że to jest w sumie poważna sprawa. Wielu ludzi ma ważkie plany i wiąże istotne nadzieje ze swoim blogowaniem. 


Ja, do tej pory, miałam do tego prosty, naiwny i bardzo luźny stosunek.Traktowałam to wyłącznie jak zabawę! Formę terapii zastępczej na złagodzenie objawów syndromu pustego gniazda. Sposób na zmobilizowanie samej siebie do zmian i działania. Nawet specjalnie nie czułam, że to, co tu nabazgrzę i pokażę oceniają inni. Nawet nie wiedziałam, co to takiego Unique Visitors!!! Nie czuję się i nie jestem blogerką wnętrzarską, bo się zwyczajnie na tym nie znam. Nie śledzę trendów, nie znam designerów, nie wertuję fachowej prasy, nie bywam na branżowych imprezach. Z różnych powodów nie mieszczę się również w kategorii blogów lifestylowych. 


Piszę co prawda o wnętrzach i z racji tego nazwałabym siebie raczej blogerką domową, bo piszę niemal wyłącznie o tym, co wokół mnie, i pozwalam zaglądać czytelnikom w moje cztery kąty.  Wiecie o co chodzi? Miałam luz bo się nad tym nie zastanawiałam. 
Działałam  sobie zgodnie z piosenką Stanisława Sojki:
 " Na miły Bóg...
   Życie nie po to, by bezczynnie trwać.."
Teraz mam wątpliwości, czy w ogóle to, co tutaj robię ma jakikolwiek sens. Zacznę się pewnie porównywać z innymi i dojdę do negatywnych wniosków. A to ogranicza! Powiedziałabym nawet, że straciłam dziecięcą niewinność blogowania, która mnie nakręcała. Ot cała zmiana...

56 komentarzy :

  1. Lili to nie tak... nie mów, że nie jesteś blogerką wnętrzarską, bo tak jak Ci mówiłyśmy naszym zdaniem jesteś... aby być blogerem tego typu nie trzeba jeździć na jakieś mega spotkania, czy znać się na szeroko rozumianym designie. Trzeba kochać wnętrza i w nich się odnajdywać..uwielbiam zmiany we własnych kątach i publikować z nich zdjęcia. Pisać o tym co się nam podoba , a co nie, w czym się odnajdujemy podczas urządzania naszego domu... Jak tak dostrzegam to blogowe wnętrzarstwo i tak jak mówiłam podczas zjazdu..każda z nas jest blogerką wnętrzarską, ale część też troszkę lifestylową, bo pisze o sobie i swoim życiu, o swoich wnętrzach... dzielimy się na kilka typów blogerów... a Ty się nie zastanawiaj... i przestań głupoty pisać, bo przecież uwielbiamy do Ciebie zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak pisze Ania! Masz rewelacyjnego bloga, zdecydowanie bloga wnętrzarskiego :) A skoro nie wiążesz z nim żadnych ambitnych planów na przyszłość, to nawet lepiej - przynajmniej masz pewność, że nic nie pójdzie źle :D A że inni jakoś tam nas oceniają... to co? Na ulicy też spotykamy się z mniej lub bardziej krytycznymi spojrzeniami, a przecież to nie powód, by nie wychodzić z domu. Blogi to przede wszystkim motywacja do działania, do kreatywności, do wyjścia z domu i poznania wspaniałych ludzi.

      Tak jak wspominał Piotrek w swojej prezentacji - są blogi prowadzone jako dodatek do sklepu, są blogi prowadzone przez architektów, na których pokazują swoje projekty i są blogi prowadzone przez pasjonatów. Każdy blog jest zupełnie inny i tak naprawdę nie ma co tego za bardzo rozważać, tylko trzeba robić swoje w taki sposób, by czerpać z tego przyjemność :) Ja to tak widzę :)

      Usuń
    2. Cieszy mnie, że lubicie. Mam nadzieję, że ja nie przestanę lubić zaglądania do samej siebie, bo do Was wpadam z niezmienną przyjemnością.

      Usuń
    3. Dzięki Magdo za nowy punkt spojrzenia "A skoro nie wiążesz z nim żadnych ambitnych planów na przyszłość, to nawet lepiej - przynajmniej masz pewność, że nic nie pójdzie źle..." To cenna uwaga!

      Usuń
  2. Zgadzam się z Wami obiema :) Też mam podobne dylematy jak Lilli, ale wolę myśleć tak, jak Ania :) Więc cycki do przodu i róbmy dalej swoje :) Buźki Dziewczyny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lili, ale właśnie o to chodzi, żebyś pokazywała nam kawałek siebie, tego co Cię kręci - ja uwielbiam do Ciebie zaglądać i podglądać co też nowego wymyśliłaś, co przestawiłaś, którą ścianę przemalowałaś. Zaglądają do Ciebie osoby, które o wnętrzarstwie i wszystkich nowych trendach nie wiedzą nic - takich jak ja - to ma być dla Ciebie zabawa, a dla nas laików inspiracja i piękno do podziwiania.
    To mój pierwszy chyba post u Ciebie, ale zaglądam od dawna.
    Pozdrawiam cieplutko i proszę nic nie zmieniaj, nie zastanawiaj się i nie analizuj - baw się tak jak do tej pory. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo :) Ja właśnie siebie uważam za laika i chyba wolę żeby tak zostało.

      Usuń
  4. I po co było jechać :-) Cytat taki znam, nie wiem z kogo , ale mądry mi się wydaje i do okoliczności adekwatny
    "Nadmierna świadomość ogranicza odwagę czynu." Ja poproszę o powrót do dziecięcej nieświadomości :-) I proszę o kontynucję w dotychczasowym nastroju :-) Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały cytat. Już sobie zapisałam bo w stu procentach oddaje mój obecny stan. Wniosek z tego jeden. Nie będę zastanawiała się nad blogowaniem tylko nad sensem wyjazdów.:)

      Usuń
  5. Ej,no co Ty Lilla!!?? Kobieto jesteś dla mnie wzorem do naśladowania,dajesz mi inspirację,czasem nadzieję i uczysz,że można coś z niczego. Nie wyobrażam sobie,że nagle Twój blog,który uwielbiam miałby zniknąć!! Proszę nie rób mi tego!! Blog to ma być forma zabawy,odskoczni,radości i kontaktu z fajnymi ludźmi a nie konieczność mieszczenia się w jakiś tam ramach. Najważniejsze to być sobą i robić to co się lubi a jeszcze jak się kogoś inspiruje to tylko sama przyjemność. Błagam nie rób niczego pochopnie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna nie robię niczego pochopnie :) Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  6. Lilla, ile razy ja miałam wątpliwości czy powinnam dalej prowadzić bloga ale myślę, że warto, właśnie dla siebie. I dla tych kilku osób, które nas czytają, podglądają nasze mieszkania i ich metamorfozy.
    A co do profesjonalnego podejścia, to najważniejsza jest treść. Zbyt intensywne zwracanie uwagi na statystyki odwiedzin nie robi dobrze blogowi, wiem z własnego doświadczenia i ciągle z tym walczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wcale na to uwagi nie zwracałam! Mam nadzieję, że nadal nie będę zaprzątała sobie tym głowy. Dzięki :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z tym co powiedziała w komentarzu Ania-Scraperka. A i ja dorzucę swoje przysłowiowe trzy grosze. Jestem pewna, że każda z nas bloguje dlatego, ze sprawia jej to radość, większość z nas pokazuje zmiany niemal tylko i wyłącznie w obrębie własnego M. I to jest super. Przecież tu nie chodzi o jakąś niesamowitą znajomość trendów i kierunków wnętrzarskich, od tego są wykształceni specjaliści, a wiele blogerek przecież do nich nie należy. Ja bardzo lubię Twojego bloga, jest śliczny, jedyny w swoim rodzaju i dostarcza wielu inspiracji. A Ty jesteś niesamowitą perfekcjonistką:-)
    Pozdrawiam Cię cieplutko
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ci dziękuję :) Z tym perfekcjonizmem to nie do końca prawda! Muszę chyba pokazać jak wygląda moje mieszkanie po wyjeździe Filipka i córki. Sajgon i masakra!

      Usuń
    2. Hi hi, skądś to znam-nasz szalony Dwulatek rozwleka wszystko co możliwe po mieszkaniu!! Nie nadążam ze sprzątaniem:-)

      Usuń
  8. Kochana!! piękna nazwa "blogerka domowa" ja też sie tak czuję, choć w porównaniu z Tobą to jeszcze w powijakach jestem!! ale właśnie tak bym siebie nazwała- ani do blogów handmadowych, ani wnętrzarskich, ani lifestylowych nie pretenduję... sprawia mi przyjemność to co robię, nie uważam też , że mój blog to misja, najważniejsza sfera mojego życia, nie ma byc odskocznią do niczego i od niczego... nie szukam bratnich dusz i przyjaźni na całe życie... po prostu sobie piszę, pokazuję, coś tam klecę... i dobrze mi z tym♥
    i mam nadzieję, że Ty nie przestaniesz pisać, fotografowac, urządzać.... choć ja bym Cię wnętrzaskim jednak nazwała :-))) a nawet lifestylowym :-)))))
    a Twoje konkursowe wnętrze w Łodzi mnie zaskoczyło, te kolory, te kształty.... Podoba mi się!!♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy bardzo wiele wspólnych cech. Dziękuję za miłą ocenę. Nie wiem dlaczego uważasz, że jesteś w powijakach?

      Usuń
  9. Twoj blog, byl jednym zpierwszych, ktore zaczelam odwiedzac, mysl, ze to moglo byc w 2010 r.
    Rzadko zostawialam komentarze, ale sledzilam Twoje poczynania i kibicowalam zawsze mocno;)
    Masz swietny gust,zdolne rece i na dodatek dzielisz sie swoimi pomyslami, a to bardzo cenie!
    Pozdrawiam goraco, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to warto było zwątpić, żeby poznać te osoby, które się nie ujawniały do tej pory. Albo robiły to rzadko :) Dziękuję serdecznie za tak długa obecność.

      Usuń
  10. Oj tam, oj tam , Czekam niecierpliwie na kolejne wpisy A

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej ;)

    Ja zmieniłam swoje nastawienie i teraz blogowanie jest dla mnie prawdziwa przyjemnością :D Nie przejmuję się czy mój blog jest "w miarę ok" .. On po prostu jest, jak ja .. taki jaki jest, taka ja jestem :P Proste, aż wstyd wnioski, ale tak właśnie sądzę :)

    Jeśli oczywiście przy okazji kogoś zainspiruję lub w czymś pomogę, to radość ma jest przeogromna :)

    Pozdrawiam
    Violetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z tym, że ja od tego prostego i luźnego nastawienia mogę przejść do bardziej spiętego. Tego nie chcę bo na sto procent przestanę pisać.

      Usuń
  12. Nie porownuj sie z innymi , kazdy jest oryginalny

    OdpowiedzUsuń
  13. Często zaglądam i rzadko komentuję, ale tym razem muszę - Twój blog jest świetny a jego siła tkwi w naturalności, szczerości, wyczuwalnej pasji do wnętrz i miłości do własnego mieszkania. Nie zmieniaj w nim niczego i nie porównuj się z innymi - każdy jest inny, ma inny pomysł na siebie i bloga i w tym jest nasza siła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny dowód na to, że warto było napisać o zwątpieniu. Dzięki temu mam przyjemność poznania czytelników, o których do tej pory nie wiedziałam. Dziękuję za każde miłe słowo :)

      Usuń
  14. Właśnie Twój Kokon otwiera się na nowe. Może dlatego czujesz się tak jakoś dziwnie z tą nową wiedzą i świadomością.
    Leć, motylku, dalej:)) Jak widzisz, czekamy na Twoje opowieści z lotów wnętrzarskich...
    ps. Twój stosunek do blogowania nie jest naiwny, jest prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak pozostanę przy starym :) Wolę być radosnym blogowym laikiem. Ta prawdziwość jest ważniejsza dla mnie

      Usuń
  15. Oh, ja mam podobne dylematy niemal codziennie. Że nie jestem konsekwentna, że moje posty nie są spójne, że zdjecia nie do końca takie jakbym chciała, że posty nie-za-bardzo, a potem cofam się myślami i przypominam sobie, jak wiele się nauczyłam, ile ciekawych osób, blogów i stron poznałam, jak bardzo blog mobilizuje mnie do zmian, rozwijania sie, poszukiwań i już nie załuję. Niech sobie będzie jakiś taki, ważne, że mobilizuje mnie do twórczych poszukiwań. I kropka. PS> Bardzo lubie do Ciebie zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To o czym napisałaś jest dla mnie w tym blogowaniu najważniejsze!

      Usuń
  16. Lila, myślę, że wiele z nas - poznając innych bloggerów - wpada w takie błędne koło. Każdy blog jest inny, każdy ma do przekazania coś innego...a przecież nie chodzi nam o to, żeby być jak wszyscy...piszemy je, żeby pokazać siebie, nie gonić za popularnością, nie starać się przypodobać. Nie wieszajmy na sobie etykietek - bloger wnętrzarski, bloger lifestylowy, bloger śmaki czy owaki...Czy to, że na moim pseudo wnętrzarskim blogu wrzucę przepis na smaczne jedzonko czyni mnie blogerem kulinarnym? Musze już iść tym tropem? a może po prostu chciałam podzielić się z innymi świetnym przepisem...zadnych więcej ambicji, nie trzeba od razu wydawać książki kucharskiej... Myslę, że idziesz dobrym tropem i tak dlugo jak pisanie bloga, dziennika czy jak zwał tak zwał - będzie przynosić Ci radość, tak długo będzie to miało sens....trochę chaotyczny ten wpis, ale niepokojące zjawisko kategoryzowania w ostatnim czasie lekko mnie przerasta.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wiele rzeczy zadziwia i zaskakuje. Robię wszystko żeby nie przerastało. Dlatego pozostanę przy moim naiwnym, domowym blogowaniu. Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz.

      Usuń
  17. To co Napisałaś dotyka wiele z nas. Ja zamykałam się i tuliłam w sobie już wiele razy. Pełna obaw, niedociągnięć , braków. Nie takie było zamierzenie mojego pisania. Więc co się stało ?
    Lili - rozumiem Cię doskonale. Twoje odczucia są zapewne trafne. Ale to co Tworzysz , to Kim jesteś jest Twoją najlepszą wizytówką. Bądź taka nadal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za wsparcie :) Nikt nie ma patentu na doskonałość. Do tej pory się nie zastanawiałam nad brakami, które dotykają mojego blogowania. mam nadzieję, że nadal nie będzie mi to spędzało snu z powiek.

      Usuń
  18. Moim zdaniem należ zwrócić uwagę, że samo blogowanie stało się czymś innym niż kiedyś. Blogowanie ma moc :) i wie o tym co raz więcej ludzi. Nie ma co się szufladkować... Jeśli lubisz to co robisz, a wydaje mi się, że tak jest, to po prostu to rób :)
    A nad sensem działania pewnie zastanawia się czasem każdy piszący... ;)
    Też nie znam się na wnętrzach, ale kocham pisać! I uwielbiam piękne zdjęcia o tematyce wnętrzarskiej. Robię to, co lubię :) A u Ciebie dodatkowo widać, że i inni lubią to, co Ty robisz :)
    Cudowna sprawa! :)


    Pięknego dnia Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za komentarz. To chyba pierwszy u mnie? Pierwsze zdanie to czysta prawda. Ja sobie z tej mocy nie zdawałam do końca sprawy. Ciszyło mnie, że mam czytelników i tyle. Nie chcę się zastanawiać nad skalą tej mocy.

      Usuń
  19. Masz rację. Obserwuję od dłuższego czasu, co dzieje się w blogosferze wnętrzarskiej i moje zdanie jest takie, że nie idzie to w dobrym kierunku. Blogi stały się biznesem! Każdy to widzi! Nie wnoszą nic nowego, bo co to za blog na którym odbywają się same konkursy, w których do wygrania są nagrody ufundowane przez sklep x, y, z lub firmę v? Bloger powinien mieć wiedzę co się dzieje w tym światku, powinien wiedzieć jakie są trendy (niekoniecznie je popierać!), powinien kształcić się i rozwijać. Takie zjazdy blogerów może i są fajne, ale wy przecież też w pewnym sensie ze sobą rywalizujecie?!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja myślę, że każdy ma wybór kierunku, w którym chce iść. Nie mnie to oceniać. Zresztą jeśli blog funkcjonuje przez wile lat to siłą rozpędu zacznie się zmieniać, bo zmieniamy się my sami. Natomiast martwi mnie właśnie to, co napisane zostało tutaj " powinien wiedzieć jakie są trendy (niekoniecznie je popierać!), powinien kształcić się i rozwijać". Ja nie znam się na tym i nie mam tak naprawdę czasu tego wszystkiego śledzić. Rozwijam się tylko i wyłącznie w zakresie, który jest mi bliski i potrzebny. Nie mam aspiracji do bycia fachowcem w dziedzinie wnętrzarstwa. I mam nadzieję, że nikt tego ode mnie nie oczekuje. Dlatego nazywam siebie blogerem domowym. Piszę o tym co robię i co mam, a nie o tym co modne i designerskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę jeszcze dopisać informację. że nie na wszystkich blogach konkursy są związane z zyskami blogera.

      Usuń
    2. A co w tym złego, że bloger (mam na myśli Tych aspirujących do bycia ekspertami w tej dziedzinie, chcących zająć się tym na poważnie) powinien wiedzieć jakie są trendy? Moim zdaniem POWINIEN!
      Sama napisałaś " Teraz mam wątpliwości, czy w ogóle to, co tutaj robię ma jakikolwiek sens. Zacznę się pewnie porównywać z innymi i dojdę do negatywnych wniosków. A to ogranicza! Powiedziałabym nawet, że straciłam dziecięcą niewinność blogowania, która mnie nakręcała. Ot cała zmiana..." tym stwierdzeniem pokazałaś (co bardzo mi się podoba!), że coś jest nie tak! Że nie tak powinno to wyglądać. Tak się składa, że Ci wokół których jest najwięcej szumu (mowa o blogerach wnętrzarskich), mają najmniej do powiedzenia! Niestety nie zgodzę się z tym "że nie na wszystkich blogach konkursy są związane z zyskami blogera". W większości blogerzy otrzymują korzyści finansowe lub podarunki, za to że napiszą "artykuł", "wzmiankę" lub zorganizują konkurs.
      W moim odczuciu nie tak powinno to wyglądać. Blogi stały się niestety takimi "słupami reklamowymi".

      Usuń
    3. W przypadku tych, którzy chcą być ekspertami to jest wymóg podstawowy! Ja napisałabym nawet, że MUSI, nie tylko POWINIEN. Ja nie mam aspiracji do bycia ekspertem.

      Usuń
  21. Niezależnie od trendów, od tego, co blog powinien i tego, czego nie powinien, rozwijać się, czy nie ... promować trendy, a może wcale na nie nie zwracać uwagi ?... Zaglądam do Ciebie, bo bardzo cenię sobie tą niezwykłą niebanalność( hiperbola ! ) w pokazywaniu detalu, celne wnioski, myśli i sugestie = raport i zapis dnia codziennego. Czekam na każdy post, nowinkę i zdjęcie. Życie po prostu. Blog wnętrzarski ? czy to znaczy,że nie ma tu miejsca na człowieka i jego osobowość, tylko sztuczne wytyczne pasujące do formy ? Bardzo cenię sobie Twój "blog domowy", bo to jest jednoznaczne z "blogiem o człowieku". Prawdziwe, nie modne. To różnica. Nie zmieniaj się :) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ogromną przyjemnością przeczytałam twój komentarz. Wydaje mi się, że spora część z nas prowadzi bloga właśnie jako zapis dnia codziennego. Pokazuje okruchy swojego prywatnego świata i terytorium. Pozwala na to by czytelnicy w tym uczestniczyli. Zaprasza do legalnego podglądania swojego świata. To jak zaproszenie gościa do domu! Dziękuję :)

      Usuń
  22. Trzeba robić to co serce podpowiada....A reszta się nie liczy....Pozdrawiam pa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że masz największe i najczulsze serce na świecie :)

      Usuń
  23. Eee... co Ty pleciesz. Ja tam wolę czytać takie, przepraszam za może niezbyt ładne określenia, "swojskie" blogi. Wiem kto za tym siedzi, czuję się czasem jakbym u Ciebie była. Wszystko jest ładne, czytelne. A takie te blogi, można je określić "lepsze", wcale mi się nie podobają. Napaćkane reklam, napaćkane jakiś porad nie wiem skąd i po co. Wszystkiego za dużo... Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi... Ale ja takie blogi raczej omijam szerokim łukiem... wolę tutaj ten Twój kokon :) Głowa do góry! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Właśnie napisałam to kilka centymetrów wyżej. Powtórzę : Wydaje mi się, że spora część z nas prowadzi bloga właśnie jako zapis dnia codziennego. Pokazuje okruchy swojego prywatnego świata i terytorium. Pozwala na to by czytelnicy w tym uczestniczyli. Zaprasza do legalnego podglądania swojego świata. To jak zaproszenie gościa do domu! I bardzo mnie cieszy, że dokładnie tak się u mnie czujesz.

      Usuń
  24. Witaj Lilla:) Na wielu blogach nacieszyłam oczy z imprezy w której wzięłaś udział....
    Gdybym mieszkała bliżej Łodzi - też bym tam była. Z ciekawości, z miłości do poznawania ludzi, by przeżyć coś nowego....
    Lilla - zapytam wprost - czy nie "przywiozłaś" stamtąd czasem jakiś ludzkich oczekiwań względem swego blogowego dziecka?
    Mam wrażenie, że coś obciążyło Twoje blogowe macierzyństwo.....a Ty jesteś świetną matką własnego bloga.
    Spójrz - jak cudownie to Twoje blogowe dziecko się rozwija....spontanicznie, z głębi Ciebie samej.....tego potrzebują ludzie.
    Takie zjazdy, imprezy - zapewne mi - uświadomiły by - że kompletnie nie znam się na trendach, dizajnerach, markach, firmach.....masakra !
    Nie wiem co dokładnie masz na myśli pisząc, że utraciłaś tę niewinność blogowania, ale mam wrażenie, że COŚ postawiło Ci poprzeczki, granice, wytyczne.....że teraz musisz mieć poziom jaki wymagają specjaliści od wnętrz czy blogowania, że powinnaś się uczyć, szkolić, zdobywać wiedzę - co z czym się je.....
    Jeśli taki syndrom Cię dopadł - to współczuję.
    Lilla - sama wyznaczasz trendy - nie potrzebujesz więc nadmiaru wiedzy wnętrzarskiej. Nie potrzebujesz etykietki - do jakiego rodzaju blogów zalicza się Twój Kokon. A kogo to obchodzi jakiego typu blogerem jesteś?
    Lifestylowym? Wnętrzarskim?
    A komu potrzebne takie etykiety?
    Jestem szara w porównaniu z Tobą, młodsza (w zasadzie pewnie w wieku Twej córki), od niedawna bloguję, ale zawsze podziwiałam Ciebie.....i gdybym miała jechać do Łodzi to właśnie po to by właśnie Lilli z "Kokonu" uścisnąć dłoń za świetną robotę blogerską, za oryginalność, moc pomysłów, wyczucie stylu.....
    Kto wie....może kiedyś uścisnę i pogratuluję!
    Tak trzymaj, zachowaj blogerską niewinność.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie to spotkanie z ludźmi zmobilizowało do wyjazdu. Byłam ich niezmiernie ciekawa i okazało się, że to naprawdę fajna i inspirująca grupa. Oczekiwań nie przywiozłam, ale pamięć kilku zdziwionych spojrzeń tak. Świadomość, że się nie znam również. Ale to mniejszy problem bo ja się na tym znać nie muszę i nie będę się na siłę douczać. Do tego lekkie poczucie alienacji, ale to pewnie z racji wieku, znacznie przekraczającego średnią. A przede wszystkim przekonanie, że mój blog nie do końca należy do tej samej kategorii co pozostałe (domowy, nie wnętrzarski). Ta dziecięca naiwność polegała właśnie na tym, że go sobie pisałam i nie zastanawiałam się nad przynależnością i etykietami. Za ostatni fragment dziękuję szczególnie! Piotr i Magda mają w planach zorganizowanie spotkań więc może okazja się znajdzie :)

      Usuń
    2. Lilla to mam wielką nadzieję, że kiedyś taka okazja na spotkanie nadejdzie:) A tym czasem - dziękuję za blogowe inspiracje, za grafiki, spontaniczność i naturalność i dodam, że kiedyś, gdy moje dzieci dorosną - chciałabym mieć tyle pomysłów i energii jak Ty, by tworzyć coś choć w garstce tak pięknego jak Ty, a tymczasem ściskam dłoń " internetowo", miłego weekendu:)

      Usuń
    3. Podoba mi się to określenie - blog domowy. Jest takie swojskie! I bardzo dobrze oddaje klimat Twoich internetowych czterech kątów :)

      I tak sobie jeszcze myślę... że właściwie szkoda, że po spotkaniu masz poczucie, że się nie znasz. Ja się dowiedziałam od Ciebie kilku bardzo ciekawych rzeczy, o których nie miałam wcześniej bladego pojęcia! Masz olbrzymią wiedzę, a często o tyle solidniejszą, że podpartą doświadczeniem. Każdy z nas interesuje się trochę czym innym i zgłębia trochę co innego. Do mnie np. nazwiska projektantów i nazwy tych designerskich mebli, które ciągle padały z różnych stron, dolatywały jednym uchem, a wylatywały drugim. Nie mam zupełnie do tego głowy! Patrzę na mebel i wiem, czy mi się podoba, czy nie, bez względu na to, jak się nazywa i z jakiego kraju pochodzi. Gdy spotykam ludzi, którzy mają to wszystko w małym palcu, słabo się z tym czuję. Bo do czego ja aspiruję? Chcę pisać o wnętrzach, a kilku projektantów nawet nie jestem w stanie wymienić? Ale wtedy zawsze sobie powtarzam, że nie o to w tym chodzi. Jesteśmy różni, mamy różne zainteresowania, różne spojrzenia. To jest piękne! Ja studiuję socjologię, nie architekturę. Interesuje mnie zjawisko zwane blogowaniem, jego wciąż niezbadany zasięg i różnorodność. Tak jak mówił Piotr, 20 lat temu właściwie nie było internetu. A teraz? To wszystko jest takie niesamowite! Ale czym są moje niewinne zainteresowania wobec wiedzy specjalistów od marketingu internetowego? To oni mają blogi w małym paluszku. Więc zaciskam zęby, robię dobrą minę i powtarzam sobie, że takie porównania nie mają sensu. Przecież nie jestem ekspertem, nie jestem projektantem wnętrz. Jestem zwykłą dziewczyną, która marzy o pięknym własnym domu. Szukam inspiracji, poznaję nowe rozwiązania i tym chcę się dzielić z innymi. Kilka motywacyjnych haseł i świat znowu jest równie piękny, jak wcześniej :)

      Coś nie dają mi spokoju Twoje refleksje po Meetblogin, bo normalnie nie wracam tyle razy do komentarzy pod jednym postem. Czuję się chyba po części winna końca tej "dziecięcej niewinności blogowania". Ale widzę po Twoich trzeźwych odpowiedziach do komentarzy, że jednak nie powinnam się martwić :)
      I widzisz, jakich masz kochanych czytelników? Tylko to się liczy :)

      Usuń
  25. Śledzę Twojego bloga od ponad roku. Nie zawsze komentuję, ale lubię tu zaglądać, bo jest naturalnie - domowo, bez zadęcia. Ostatnio zauważyłam, że przez to, co dzieje się w świecie blogerów modowych i wnętrzarskich nastała atmosfera, że albo jesteś znany, albo nie nazywaj się blogerem, bo tak naprawdę nie istniejesz... Smutne, bo przecież każdy z nas ma prawo do własnego bloga, do własnego zdania, do pokazywania tego co chce, ile chce i jak chce... Nie muszę się na wszystkim znać, nie mam nawet ochoty śledzić tych najbardziej znanych blogów. Ja po prostu chce prowadzić swojego bloga i mimo, że moje nie są nawet w połowie tak popularne, jak Twój, to mnie to nie przeszkadza. Dopóki tylko ktoś do mnie zagląda, to się cieszę... Czasem chciałabym dostawać jakieś komentarze, ale nie to nie, trudno :) Rób, to co lubisz, co Ci sprawia przyjemność... I jeśli nie czujesz potrzeby wiedzieć wszystkiego, rozwijać się w kierunku komercyjnym, to nie porównuj się z innymi tylko pozostań sobą :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obecność i ten komentarz :) Mnie zdziwił fakt, że są kursy na których można się podobno nauczyć jak stworzyć bloga, który odniesie sukces. Jaki sukces?! Gusty i upodobania ludzkie są tak zróżnicowane i nieprzewidywalne, że to bzdura. No chyba, że sukces mierzy się wyłącznie ilością sponsorowanych propozycji. Dla mnie miarą sukcesu jest Wasza obecność tutaj.

      Usuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka