Styczniowe powroty

Styczniowe powroty do normalności nabrały tempa. Trzeba było przygotować mieszkanie do remontu i świąteczny nastrój szybko diabli wzięli. Wszędzie folia i karton. Z konieczności bożonarodzeniowe i noworoczne dekoracje poznikały. Część powędrowała do pudła na przechowanie, część odzyskała swoje stare funkcje i wróciła na miejsce.

Do ramek znów powkładałam zdjęcia mojej młodszej córki, bo na co dzień są elementem jej pokoju. Lampioniki jeszcze postoją na widoku, tym razem w towarzystwie laleczek Kokeshi. Nie mogłam się im oprzeć na listopadowej wyprzedaży w Home&You. Do tego stopnia, że kupiłam aż trzy. Chociaż raz trzymałam się zasady trójek, którą zalecają dekoratorzy.

Ale to tylko pozorny powrót do normalności ponieważ w tle trwa demolka łazienki.Od trzech dni po mieszkaniu kręci mi się spora liczba tak zwanych fachowców. Matko i córko! To jest chyba jedyna niezmienna sprawa na tym padole. Od lat te same numery i sposób bycia. Ja nie wiem jakim cudem! I nie rozumiem dlaczego mnie to nadal dziwi?!


Dwa dni młotem pneumatycznym zrywali stare płytki. Dziś skuwali stary tynk. Nie mam wody, nie mam wanny, nie mam umywalki. Dobrze, że chociaż wieczorami i  na noc, muszla klozetowa wraca prowizorycznie na miejsce. Obiecałam sobie, że już nigdy w życiu nie zdecyduję się na  zmiany wymagające takich ekip. Na szczęście swoje lata już mam to może uda mi się słowa dotrzymać. Zdjęć z placu boju pokazywać nie będę, chociaż dość skwapliwie dokumentuję ten proces, tak na wszelki wypadek. Mam tutaj na myśli brak zgodności w ocenie efektów pomiędzy nami, a wykonawcą.


21 komentarzy :

  1. Wytrwałości zyczę...potem bedzie już tylko pieknie;)
    laleczki wspaniałe;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Remont łazienki to niezłe wyzwanie,u mnie też dziwne rzeczy się działy i tydzień ponad w misce się myliśmy.Lekko nie ma,jak to w życiu ale pamiętaj,że ten remont w końcu się skończy...no prędzej czy później ale za to jak pięknie,czysto i po nowemu będzie.Ten stan zawsze cieszy ;)))))A o remoncie szybko się zapomina ;P
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. oj wtrwaości i daj choc troche tych skitranych zdjęc-takie przemiany obfocone sa najfajniejsze

    OdpowiedzUsuń
  4. lekko nie ma...ale potem jaki efekt :) szkoda tylko, że najpierw trzeba przejść przez taką gehennę. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, współczuję Ci, wytrwałości życzę !

    OdpowiedzUsuń
  6. nie zazdroszczę....wytrwałości życzę :)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj mnie też to czeka i na samą myśl truchleję.
    Ale tylko pomyśl za chwilkę będzie już po i będziesz miała pięknie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia Ci życzę, ja to przerabiałam 2 lata temu, myślałam że wytrzymam w domu ale na noce uciekłam z rodzinką do mamy.
    Życzę powodzenia i gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. To serdecznie współczuję....Ja chyba się nie zdecyduję na taki remont chociaż by się przydał. Na pewno potem będzie super ale to wytrwać ....Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przetrzymasz i będzie pięknie! Ja prawie płakałam, kiedy było szlifowanie ścian, a ja zapychałam odkurzacz pyłem chcąc wprowadzić jako taki porządek... Ale efekt jest :) Laleczki oryginalne, ale korony chciałabym mieć! :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze będzie, pieknie będzie:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie rozważam, czy Ci współczuć, czy zazdrościć:)))
    Na szlachetną zazdrość będzie czas, jak pokażesz efekty, to póki co współczuję i serdecznie pozdrawiam, wytrwałości życząc :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. trzymaj się ciepło! :) na pewno będzie tak jak sobie wymarzysz! :)
    śliczne świeczniki...
    i te laleczki...
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  14. Będzie dobrze, tylko trzeba się uzbroić w anielską cierpliwość...

    OdpowiedzUsuń
  15. Powodzenia! Dasz radę! Wytrzymasz! Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  16. To współczuje... Takie remonty są okupione nerwami, niestety... Najpierw czekasz na nie z podekscytowaniem , bo masz już w głowie wersje "po", ale po jednym dniu masz tak dosyć, że sięgasz po głęboko ukryte pokłady swojej cierpliwości... Wiem z doświadczenia... Ale pocieszające jest to, że na 100% będzie pięknie! Bo nie wierze, że ty możesz coś zaprojektować byle jak :) Czekam na końcowe rezultaty...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymam kciuki żeby wszystko szybko i sprawnie poszło. Też nienawidzę takich demolek. Na szczęście dwa lata temu chyba szkończyłam ostatnią na dłuższy czas.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, nie marudź :-) niejeden człek Ci zazdrości :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie cierpię remontów a remont łazienki jest chyba najgorszy!

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka