Pierwsze straty

Remont łazienki ciągle trwa. To jest dla mnie niewiarygodne, że tak niewielkie pomieszczenie zajmuje tyle czasu. Zadaję sobie pytanie, jakim cudem ekipa "Domu nie do poznania" jest w stanie w ciągu tygodnia postawić, wykończyć i urządzić cały dom????? Albo to jacyś cudotwórcy, albo ten dom zaraz po zakończeniu programu zaczyna się rozpadać. Moja cierpliwość już dawno się skończyła i oczywiście są pierwsze straty.

Wiem już z doświadczenia, że jak zaczyna się coś na poważnie w domu remontować to prawie na pewno coś przy tej okazji się zniszczy. W tym przypadku pierwsze starty nie dotyczyły przedmiotów z łazienki, tylko o dziwo z kuchni. Dlatego postanowiłam okrasić temat migawkami z tego pomieszczenia. 

Na półce, którą widać na zdjęciach stały talerze z kameami. Pokazywałam je dawno temu Tutaj. Nie pomyślałam, że prucie ścian wywoła takie wibracje, że te przedmioty będą zagrożone więc ich bezmyślnie nie schowałam. No i talerzyki poleciały ze ślizgiem na dół. Rzuciliśmy się oboje na ratunek i udało się je złapać w ostatniej chwili. Niestety ich los i tak się dopełnił. Bo kilka dni później, w tym zamieszaniu i tak uległy rozbiciu w drobny mak. 

No i oczywiście do ostatecznego ich unicestwienia przyczyniłam się sama. Wściekam się na siebie do tej pory bo były kupione na allegro i najprawdopodobniej są nie do odzyskania. A tak bardzo je lubiłam!!! Musiałam więc zmienić zestaw przedmiotów na półce. Niestety ile razy na nią spojrzę, tyle razy ogarnia mnie złość.

Mam nadzieję, że więcej strat nie będzie. Chociaż jest już kolejna, czyli przewiercona na wylot ściana z łazienki do przedpokoju. Pan montujący sufit wyposażył wiertarkę w wiertło takiej długości, że byłby w stanie przewiercić ściany poniemieckiego bunkra. I nie przyszło mu wcale do głowy, że może to wyleźć z drugiej strony! Ten problem załatwi gips i farba więc dramatu nie ma. Ale ja zaczynam popadać w depresję...




81 komentarzy :

  1. Oj jaka szkoda, i wcale się nie dziwię, że masz dość!
    Za to świnka-rewelacyjna, nawet wiem skąd pochodzi, ale niestety nie udało mi się jej upolować, hmmm a może to Ty ją kupiłaś :_)?
    Będzie dobrze, nie przejmuj się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja??? Chociaż długo się zastanawiałam czy ona jest dla mnie :) Dziękuję za słowa otuchy.

      Usuń
  2. widzę moje dwa kubki :)
    wspaniała kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku wielka szkoda! no nie martw się! masz tyle pięknych rzeczy...
    wszystko śliczne..i ta kolorystyka jak najbardziej mi odpoiwada:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej złość nie zmartwienie :)

      Usuń
  4. Przykro mi, że straciłaś swoje cacka, myśl pozytywnie, wkrótce będziesz miała nową łazienkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. remont nie należy do miłych przeżyć.... wiem coś o tym... Fatalnie wspominam czas, kiedy pilnowałam wszystkiego na naszej budowie...od początku do samego końca......MASAKRA
    fajnie tworzyć coś nowego, ale ci ludzie...jak robią u kogoś niestety mam wrażenie, że nie robią tego tak jak zrobiliby we własnym domu.
    Trzymam kciuki, żeby szybko, sprawnie poszło...
    Byle do końca :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuuu, szkoda talerzyków:( U mnie remont pokoju zaczął się w poniedziałek. Nie mam ekipy, tylko męża i jego dwie ręce. Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama i z mężem mogę robić, ale ekipy remontowe to jest dla mnie męka. Życzę udanych efektów.

      Usuń
  7. Trzymaj się, pamiętaj jeszcze trochę i będzie pięknie, jak sobie wymarzyłaś :)A moja babcia zawsze mówiła, że jak coś się stłukło to na szczęście, więc będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak! Na Śląsku w przeddzień ślubu tłucze się pod drzwiami panny młodej porcelanowe naczynia na szczęście. Tylko, ze potem drzwi wymagają remontu:)

      Usuń
  8. Niestety znam ten ból. Nie tak dawno miałam generalny remont. Ciągnął się jak ... nie powiem co. I też zastanawiałam się jak w oni budują domy w 7 dni hehe
    Życzę cierpliwości!

    Pozdrawiam ♥ Pati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :). U nas chyba inny świat jest?

      Usuń
  9. O matko! Jak mi przykro, jak tracę coś ulubionego, strasznie odchorowuję. Koniecznie zabezpiecz resztę, bo bardzo tych śliczności szkoda. Życzę Ci szybkiego końca i wspaniałego efektu tych zmagań.
    Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie już bliżej niż dalej. Dziękuję.

      Usuń
  10. I dlatego nie znoszę remontów bo nierozerwalnie łączą się z tzw. fachowcami....brrrr. 3mam kciuki za szybki koniec tej nieprzyjemności ...a potem szybko pochwal się pięknymi zmianami. Pozdrawiam BeA

    OdpowiedzUsuń
  11. ojej strasznie mi przykro z powodu tego "wypadku przy pracy". może jeszcze znajdziesz gdzieś taki talerzyk. miejmy nadzieje, że to ostatnie problemy i dalej już pójdzie z górki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ta nadzieja trzyma mnie przy życiu :)

      Usuń
  12. Ja też nie cierpię, kiedy jakieś fikuśne przedmioty ulegają zniszczeniu.Psuje mi to nastrój i to moze czasem az za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzyam kciuki za szybki koniec remontu

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to mówią straty musza być lepiej w sprzęcie jak ludziach. A tak na poważnie to strasznie długo idzie tym fachowcom robota. Mój fachowiec zrobił łazienkę (deweloperską co prawda), 3 schodki wejściowe, podłogę w kuchni i przesiąku w tydzień. Mówił, że na istniejącą łazienkę potrzebowała by 2 tygodnie. I jak mówił to jest normalny realny czas wykonania takiej usługi. Uprzedzając pytania łazienkę użytkujemy ponad 2 lata i nic się z nią nie dzieje.
    Powodzenia kochana trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również zapewniano, że będą dwa tygodnie. A zamknie się w trzech. Widać koniec.

      Usuń
  15. Witaj:)
    Mnie tez czeka remont lazienki i az sie boje...
    Jednak efekt koncowy jesli nas zadowala wynagradza wszystko!!!!
    Ja ostatnio malowalam kuchnie.Sobota,niedziele ...pomyslalam i gotowe...
    2tyg.tam siedzialam...Bo jak jak sie wyrobilam to lamp nie bylo,lub elektryk nie mial czasu gdy ja mialam itd...
    Samo zycie:)
    Zycze szybkiego i pomyslnego zakonczenia remontu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trzymam kciuki za błyskawiczny efekt u ciebie.

      Usuń
  16. Wiesz jak to jest ...gdzie drwa rąbią tam wióry lecą....Wiem jak jest przykro ale kochana to tylko talerze...Dużo cierpliwości przy remoncie...Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  17. Straty muszą być...ale szkoda takich cudnych talerzyków!! Poza tym, dalej jest slicznie u Ciebie w kuchni:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo szkoda talerzy, straty zawsze jakies muszą być podczas remontu. To chyba jakaś zasada....

    OdpowiedzUsuń
  19. Talerzyki piękne, jest powód do wściekłości.

    Z kalendarza pewnego majstra (mojego męża)- taki co do Was przychodzi z długim wiertłem (majster jest bardzo dobry, dlatego moja łazienka może być zrobiona tylko przez niego, albo wcale).


    24.02.2012 (tak jest ubiegłego roku) skucie starych kafli,

    13.06.2012 rozebranie ściany z cegły. Brak wanny, umywalki pozostała tylko pralka - tak jest do dzisiaj..

    20.08.2012 Spółdzielnia (łaskawie) w końcu wymienia rury. Zamykajcie i to szybko - wrzeszczy majster.

    Czekamy. Wszystkie rury na wierzchu... i około raz na tydzień widzę cieniutki strumyczek wody który sączy się z góry i natychmiast wysycha kiedy wzywam tych ze Spółdzielni. Omamy, cuda!!!??.

    13.09.2012 Rozwalają łazienkę sąsiada i wymieniają rurę. (Ustalono, że wyciek jest z góry od sąsiada, który nie codziennie się kąpie).

    30.11.2012 Urząd Miasta wydaje decyzję, że mogę zlikwidować ogrzewanie gazowe w łazience.

    20.12.2012 Urząd Miasta wydaje mi książkę budowy (16 pieczątek na każdej stronie zeszytu).

    04.01.2013 Kierownik budowy podejmuje swą pracę (daje pieczątkę i składa podpis)

    14.01.2013 Likwidacja gazu. Tym razem musiał być pan z uprawnieniami i tym samym długim wiertłem. 7 dziur na przelot.

    19.01.2013 Kupiłam płytki na ścianę.

    Lila nie popadaj w depresję. Uśmiechnij się. Pomyśl, że może tym Twoim majstrem jest mój mąż, robi u ciebie albo gdzieś tam - gdziekolwiek, a ja czekam.......

    Lila nie popadaj w depresję, nie wywołuj wilka z lasu.

    Mój mąż mawia ze stoickim spokojem " kochana przecież się nie sklonuję"



    Jeśli mogę zapytać na jaki rozmiar płytek się zdecydowałaś?
    będą jasne czy ciemne?
    Biało czarne, czy tak?



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz jazdę na całego. Może w takim układzie lepiej kogoś wynająć:) . Miało być czarno i biało, ale będzie grafik i popiel. Płytki 33cm na 60 cm i mały dodatek dekoracyjnych kostek. Mój mąż stwierdził, że listwy przypodłogowe najlepiej położy sam. Od dwóch lat leżą za kanapą i czekają. Już kilka razy proponowałem fachowca ale nie chce.

      Usuń
    2. Lilli, rozsądek mówi żeby tak zrobić. Ale u nas jest odwrotnie, to ja nie chcę innych fachowców. Tak się poprzednio rozpisałam żeby Ci poprawić nastrój. Uśmiechnęłaś się? to dobrze.

      Tak naprawdę chciałam podpytać o te płytki. Ja kupiłam 20*60 i choć pierwotny zamiar był, że będą 20*20 to w salonie zgłupiałam i kupiłam to czego nie chciałam. Nie ma małych na rynku, bo są niemodne, za to w dużych można szaleć. I stało się, Siedzę przed kompem i widzę, że wszyscy (niemal) dają duże. Ale ja mam maleńką łazienkę 3,6 + WC 1,5 i jestem zmartwiona czy w takich maleństwach wyjdzie ok.

      Jak duża jest Twoja łazienka?
      Jak je położysz - pionowo czy poziomo?
      a może w zależności od ściany?

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Nie jest duża. Ma 2 m na 2,5m. Płytki położone są w poziomie. Na dodatek dwa kolory żeby stworbzyć optyczne bardziej kwadrat niż prostokąta. Mnie się wydaje, że efekt będzie dobry. Podobno takie prześladowania optyczne powiększa. Zrobię ci fotki przed wstawieniem gratów i wyśllę na maila jeśli chcesz.

      Usuń
    4. Lilla to mnie pocieszyłaś.
      Gdybyś zechciała być tak miła to chętnie - taton_m@wp.pl.
      A gdybyś tak jeszcze miała tam wnęki (bo mi takie zgrabne wyszły i nimi się najbardziej martwię) to bardzo proszę.
      Już wybiegam w przyszłość... i jeszcze jedno pytanie - do Twojego "grafik i popiel" na jaką zdecydowałaś się fugę.
      A gdybyś miała płytkę białą? jaka byłaby fuga? Pytam tak, bo masz naprawdę ładnie przedmioty podobierane. Całość robi wrażenie. A wybieranie z moim mężem wygląda tak - i to ładne i to ładne...

      Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
    5. Odpiszę jutro na maila.

      Usuń
  20. Wspaniała kolekcja kubkowa! Jestem pod wrażeniem!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniale wygląda ta czerń z bielą. Śliczna kolekcja. Nie martw się z pewnością natrafisz na ładniejsze talerzyki masz dobre oko! P.S. U mnie w remontach też coś zawsze ucierpi więc rozumiem Cię doskonale. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba powszechna zasada. Dziękuję za słowa wsparcia.

      Usuń
  22. Oj , wielka szkoda.Nie martw się, będzie dobrze. W końcu każdy remont kiedyś się kończy. Masz wspaniałą kolekcję kubków i wspaniale są teraz wyeksponowane. Pozdrawiam .
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet widać ten koniec. Dziękuję.

      Usuń
  23. Hmm, z Twoim okiem zaraz wypatrzysz coś mega pięknego;) Niektórzy tracą cały dobytek w jednej chwili. Może to był znak od losu, ze czas na małe zmiany ;) A remontu to Ci nie zazdroszczę, uch! teraz już rozumiem dlaczego nie miałas czasu na odebranie wyróżnienia. Nic nie szkodzi, dla mnie i tak jesteś mega wyróżniona, bo Twój blog jest piękny! Pozdrawiam i lepszego nastroju życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. W obliczu prawdziwej straty wstyd marudzić o dwa talerzyki. Zawstydziłaś mnie tym wpisem.

      Usuń
  24. Co było, to było. Dobrze, że masz zdjęcia chociaż...
    A co do remontu, pomyśl sobie, że później będziesz miała już ładnie. I niech ta wizja trzyma Cię i Twoje nerwy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzyma, tylko człowiek lekko wkurzony i marudny jest.

      Usuń
  25. oj jaka strata kolekcja kubków piękna

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam, Trafiłam do Ciebie przez czysty przypadek, bardzo cieszę się z tego powodu i na pewno zagoszczę na dłużej. Tak to już jest z tymi remontami, więc życzę Ci dużo cierpliwości. U nas w przyszłym tygodniu mają malować schody, też przyda mi się cierpliwość zobaczę jak sobie z tym poradzę. Jeżeli znajdziesz chwilę wolnego czasu, bardzo serdecznie zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło. pozdrawiam Kasia z bloga
    www.mojdom-mojemiejsce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo. Cieszę się, że zostaniesz na dłużej. Dziękuję za zaproszenie. Zajrzałam i dodaję twojego bloga do moich ulubionych :)

      Usuń
  27. No to straty sa ogromne mam nadzije ze to pierwsze i OSTATNIE!
    Masz naprawde niesamowita kolekcje kubaskow:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie ogromne, raczej nie do odzyskania.

      Usuń
  28. jak szkoda ,powodzenia i szybkiego zakończenia remontu ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj szkoda tych talerzyków, bo były prześliczne. Ale myślę, że zaraz upolujesz coś równie pięknego, zresztą półeczka w nowym wystroju też prezentuje się wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw ją przerobię tak żeby nic nie spadało :)

      Usuń
  30. Och kobietko...te talerzyki to były perełki :)))) Powodzenia w remoncie, sama niedawno tego doświadczyłam i wiem ile to kłopotu...Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ich, ale to w sumie tylko drobiazg.

      Usuń
  31. Cierpliwości Ci zyczę podczas remontu!!!!
    Talerzyków szkoda bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzeba myśleć pozytywnie. Sama napisałaś, że straty muszą być, no to są, szkoda tylko, że musiało trafić na takie piękne cacka. Mam nadzieję, że efekt końcowy wynagrodzi Ci wszystkie straty i nerwy.
    Trzymam kciuki
    T.

    OdpowiedzUsuń
  33. No tak,przy remontach zawsze są jakieś straty...w takim razie życzę więcej spokoju i jak najszybszego zakończenia remontu ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak ja nie lubię takich dużych remontów. Są frustrujące nie ma co ukrywać.
    Ale Lilleczko nie martw się, stłuczonych skarbów szkoda, ale za to zrobiło się miejsce na nowe... ;) A Ty wytrzymaj jeszcze trochę. Z pewnością będzie PIĘKNIE, zobaczysz. :)
    Dziękuję Ci za bardzo pogodne życzenia.♥
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj, współczuję straty tych talerzyków... teraz półka tez prezentuje sie slicznie, a magnesiki oczywiście cudne...
    trzymama kciuki za rychły koniec... i bez dalszych strat♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję,że tak będzie

      Usuń
  36. Może jakoś Cię pocieszę...i nie mogę zwalić na fachowców a na nas, mnie i męża...montując boazerię u córki a pilnując się masakrycznie wkręciliśmy się w rurę od C.O. ( wczoraj, raptem minus 10 na dworze ) a zdjęcia robiłam jak idą rury, no i czemu krótszego wkręta nie wzięliśmy?
    Przy remoncie łącznika na górze nagle popękał mi sufit w kuchni... dopiero co gipsowany po demontażu anemostatów od ogrzewania kominkowego i malowaniu...i co nie zaszpachluję - pęka od nowa.
    A takie normalne straty remontowe to skarpety - weź wytrzep z wiórków drewnianych - nierealne:))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie właśnie najbardziej wnerwia to co spaskudzę sama bo mogłam oczywiście pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  38. Głowa do góry będzie dobrze;)Ciekawa jestem efektu końcowego;)
    Na poprawę humoru zapraszam Cię n moje pierwsze CANDY ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Remont, to jest takie coś, co po prostu trzeba przetrwać... :)
    Życzę cierpliwości i pozdrawiam
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj :) a ja zazdroszczę remontu !i naprawdę dużo bym zniosła, mając w perspektywie pozytywne zmiany, ciekawe rozwiązania i COŚ NOWEGO ;0) Trzymam kciuki za rychły koniec i ... powalający efekt. Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pozytywne ale póki co to same kłopoty.

      Usuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka