Niekończąca się historia

Miałam tyle planów na weekend. Skończyło się niestety na planach. Wszystko przez tę NeverEnding Story, czyli sprzątanie. Zabrałam się za okna, a było naprawdę za co i tak mnie to sponiewierało, że zabrakło sił na resztę. I co! Piętnaście minut potem zaczęło lać. Syzyfowa robota! Czasami mnie to po prostu dołuje. 


Zaplanujesz porządki, napracujesz się i ogarniesz w jednym miejscu, a już w innym punkcie narosło roboty na nowo. Czasami się zastanawiam, jak ja dawałam radę temu wszystkiemu jak dzieci były małe. Kobieta to jest naprawdę stworzenie o niewyobrażalnych możliwościach. I nieograniczonej cierpliwości. No bo ile lat można robić w kółko to samo? Jakiś bunt zaczyna we mnie narastać na tę powtarzalność.

Na szczęście na pocieszenie zakwitły moje cebulki. Wszystkie naraz i teraz w całym mieszkaniu pachnie jak w kwiaciarni.  Zgodnie z założeniami są różowe i białe. To przykre, że żywot wielu kwiatów jest tak krótki. Są tak misterne i piękne, że ich przemijanie zasmuca. 

Póki co - chwilo trwaj! Trzeba się nimi nacieszyć ile wlezie. Chodzę i oglądam co chwila. No i wącham mimo alergicznego kichania. To ciekawe zresztą bo jako dziecko nie byłam alergikiem. Im dalej w las tym więcej czynników, które mnie uczulają. Jak tak dalej pójdzie to dostanę uczulenia na życie w ogóle. 


A to już będzie nie do wytrzymania. Kręgosłup boli, nos przecieka, roboty po pachy. Planów nie zrealizowałam, ale mam przynajmniej poczucie spełnionego obowiązku. Może to niewiele, daje jednak poczucie, że dzień nie był zmarnowany.



16 komentarzy :

  1. Robota nie zając, nie ucieknie:)
    Ciesz się kwiatami i ich zapachem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lillu, pisałam właśnie (chyba telepatycznie) u siebie na blogu o głupim imperatywie sprzątania wiosennego...no niestety, tak mamy, kobiety, mojemu synowi np brudne okno nie przeszkadza :( ja robotę dzielę na jak najmniejsze kawałeczki, mam część zrobioną i satysfakcję z tego, ale umordowana nie jestem; pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. :)mam podobnie szczególnie z autem,myję je i zaraz leje deszcz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj wiem co to syzyfowa praca domowa:((
    ale widzę , że się nie dajesz :), kwiatki cudne:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakieś smutki tu się chyba wkradły, nie daj się chandrze :) zaraz święta to po odpoczywasz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to juz jest w tym zyciu kobiety,ze jak nie my to nikt inny za nas nie zrobi nic...i dlatego musimy chodzic z podniesiona glowa bo jestesmy wspaniale(choc czesto niedoceniane),wiec glowa do gory :)kwiaty piekne :)pozdrawiam i zycze sloneczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaa,,skąd ja to znam...dzis zaczęłam tez sprzatac w ogrodzie:)))piękne hiacynty:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Też myłam okna w piątek a w sobotę już od rana lało, za to dziś piękne słońce i widać w nim każdą zaschniętą kropelkę :D
    Kwiaty cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie Ci kwiatki zakwitły! A co do sprzątania - smutna rzeczywistość. Ale nie mamy skrzatów domowych, co by za nas okna pomyły... Niestety. Ubolewam nad tym i przymykał oko na wszelkie zacieki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. dużo uśmiechu:) czasami chandra łapie w najmniej odpowiednim momencie, ale czy jest na nią dobry czas...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dołuj się, wszystkie tak mamy. Ha, no prawie wszystkie.
    U mnie błotko psy wnoszą co chwila, nie da się nad tym zapanować. Syzyfowa praca.
    Ale pomyśl dla relaksu o zieleni i wiośnie. Ja już nie mogę sie doczekać. Codziennie zerkam na puste gniazdo bocianie... czy już przyleciały.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też weekend zaliczyłam sprzątanie. tzn miałam mocne postanowienie ,że zrobię wszystko w piątek po powrocie z pracy, niestety nie udało się skończyłam w sobotę i zajęłam się krzyżykowaniem. Okien niestety nie myłam ale ja mam tak zawsze jak tylko umyję okna to pada,
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne hiacynty! Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak kochana masz racje co do prac domowych
    ale damy rade Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. mój hiacynt połozył sie na balcie hehehe
    a ja w domu mam wieczny pierdolnik :P i kota, który nienawidzi poukładanych rzeczy ...
    fajny napis "peace" taki gamour!

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka