Obserwatorzy

środa, 22 lutego 2012

Trzy gwiazdki w kuchni

Lubię ładne, puszyste dywany, dywaniki i chodniki. Niestety mam psa-mopa, który znosi na futerku błocko z podwórka. Muszę więc w kwestii podłóg być bardzo praktyczna. Najlepsze to, co łatwo przetrzeć, umyć, wyprać, wyszorować. Dlatego też podłogę w przedpokoju i kuchni zabezpieczyłam matami bambusowymi. To są najczęściej przedeptywane szlaki mojej Cookie. Można je myć wodą z płynem tyle razy ile trzeba. Niestety i one po jakimś czasie zrobiły się ciemniejsze i nie wyglądały ciekawie. Szukałam czegoś w zamian, ale szczerze mówiąc szkoda mi pieniędzy na maty, które mi się podobają bo wiem, że dość szybko stracą na atrakcyjności. Postanowiłam więc przerobić te, które mam i jeszcze dać im szansę na przedeptywanie. Trzy leżące w przedpokoju zyskały pasiasty wizerunek. Prezentowałam je TUTAJ . Został jeszcze jeden w kuchni, który zabezpiecza podłogę przed zalaniem ze zlewozmywaka i psiej miski z wodą. 


Gołym okiem widać, że mimo mycia i szorowania efekty użytkowania są niemal namacalne. Najpierw miały być paski tak, jak na tych przemalowanych wcześniej. Już się za to zabierałam i nagle - ni z gruszki, ni z pietruszki - naszło mnie na gwiazdy. I tak oto kuchnia zyskała trzygwiazdkową matę podłogową. 

Gwiazdki malowałam ręcznie. Czysty hand made. Na jakiś czas będzie spokój. Mogę bez pośpiechu szukać czegoś, co mi się spodoba i nie będzie kosztowało majątku. No i najważniejsze - będzie praktyczne. Psa do noszenia butów już raczej nie przyuczę. 


Jak widać ciasteczkowy potwór już w pełnej gotowości do podeptania efektów mojej pracy twórczej.  Tylko czeka żeby się przespacerować tą aleja gwiazd. Przecież to ona - kudłata i lekko przybrudzona gwiazdeczka - najbardziej na taki spacer zasługuje. Niestety ta pora roku jest najtrudniejsza do utrzymania jej w czystości. Brudny śnieg, topniejąca bryja, kałuże, dym i sadza z kominów ogrzewanych domów dają nam  popalić. Na zakończenie bardzo dziękuję za pozytywne komentarze pod moimi poszewkowymi pracami. Następna porcja w kolejnym poście.

 

25 komentarze:

  1. Ha, ha, aleja gwiazd - podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak dla mnie bomba, co prawda niekoniecznie w czerni ale jednak, za pomysl i wykonanie należą Ci sie słowa uznania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cookie slodziutka to i na aleje zasluguje :) pozdrawiam
    Swietny pomysl.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajnie wyglądają te gwiazdki, gdybyś nie napisała, że to zmiana starej maty to pomyślałabym, że sprawiłaś sobie nową :) Co do pogody to oby do wiosny, suchej wiosny, bo i ja mam dość odbitych wszędzie łapek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. teraz to dopiero pobiegasz z e szmata,he he,na bialoooooo..............)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Noo, metamorfoza maty totalna, ale nowy wygląd zdecydowanie jej służy i piękne komponuje się z wnętrzem.
    Pozdrawiam:-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Lilus pomysl jest swietny a ze ja uwielbiam wszelakie gwiazdki zakochalam sie w twojej macie no i w Cookie tez!!!!:-))) Pozdrawiam cieplusio!

    Syl

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam Twoją pomysłowośc :) zrobić coś niewielkim kosztem i to tak pięknie - marzenie :) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. NIezwykle ciekawy pomysł z ta matą , rewelacja, a poduchy są przepiekne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt niesamowity!Czy jest szansa dowiedzieć się jaką farbą malowałaś tą matę?:)Taką matę bambusową mam w kuchni,już ją miałam wyrzucać, bo strasznie mi się nie podoba (jest kolorowa i zupełnie nie pasuje do reszty;)A z miłą chęcią tknęłabym w nią nowe życie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem monotematyczna w sprawie farb. Do niemal wszystkiego używam DULUXA do drewna i metalu, biała aksamitna i czarna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super przemiana, Dulux jest niezastąpiony

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniała przemiana- w prosty sposób zaoszczędziłaś trochę pieniędzy i jeszcze uzyskałaś świetny efekt. super.

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawde swietnie zmienilas mate, te gwiazdki wymalowalas wprost rewelacyjnie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Super to wykombinowalas!Bardzo mi sie podoba :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam ten ból - wszędzie futro, a na nim piach i brud... Ja mam tylko jeden maleńki dywanik pod stolikiem w salonie, ale i tak Fretka wciska się na każdy możliwy skrawek. Twoja mata wyszła superowo! Te gwiazdki mówisz, że malowałaś bez szablonu... Hmmmm... no ja bym takich prostych na pewno nie zrobiła :) Kawał genialnej roboty odwaliłaś.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  17. Rewelacyjny pomysł i wykonanie. Nawet jeśli z czasem się farba trochę wytrze to i tak będzie ładnie, nabierze stylu shabby.
    U mnie w kuchni trzy gwiazdki poza zasięgiem, za to nieustanne syzyfowe prace z racji trzech chłopów.

    OdpowiedzUsuń
  18. taaaa...te nasze kochane gwiazdeczki:))))

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam coś z niczego! rewelka!

    OdpowiedzUsuń
  20. ...mam taka mate, i to nie jedna...stoja w kotlowni gotowe do wyrzucenia,bo nieda sie ich domyc (mam jasny krem-tzn byl jasny krem...)
    Juz wiem co bede dzis wieczorem robila...
    Byly do wyrzucenia wiec....nic do stracenia !!!!
    Malowalas ja akrylowa????

    Dziekuje za wspanialy pomysl !!
    Ela

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.