Co warte zapisania...

Technizacja naszego codziennego życia zmieniła sposób jego dokumentowania. Nasze prababki prowadziły sztambuchy, które dziś są nieocenionym źródłem wiedzy. Pisywały listy, przewiązywane potem wstążeczką i przechowywane starannie. Babki gromadziły fotografie rodzinne. Dziś pożółkłe i nostalgiczne. Matki mogły zachować nasze chwiejne,  pierwsze kroki na nagraniach video. 

Dziś mamy laptopy, maile, smsy. Prawie nikt nie pisze tradycyjnych listów, a maili raczej się na pamiątkę nie przechowuje. Ileż to wyznań miłosnych ginie bezpowrotnie wraz z czyszczeniem skrzynki sms-owej w komórce.


Zamiast notatek robimy zazwyczaj fotki aparatem telefonu. Łatwo go wyjąc z kieszeni i pstryknąć zdjęcie, czemuś co zwróciło naszą uwagę. Ja dokumentuję w ten sposób to, co mi wpadło w oko w sklepie, głównie ceny i wymiary, bo nie mogę tego spamiętać.


Aparaty cyfrowe pozwalają nam robić niewiarygodną ilość zdjęć. Z zagranicznych wyjazdów sama przywożę ich setki. Samo przeglądania to wyzwanie. Większość z nas przechowuje je w komputerze, albo na dyskach zewnętrznych. Niezwykle rzadko wywołujemy je i tworzymy tradycyjne albumy. Dlatego postanowiłam chociaż niewielką część wyeksponować w domowej galerii. Są ozdobą i jednocześnie formą wizualnego pamiętnika. Potem wybrać kilkanaście najciekawszych z każdego wyjazdu i zrobić normalny, papierowy album. Na zdjęciach nie da się jednak zachować wszystkiego.

Nie utrwalimy na nich tego, co czuliśmy. Nie przeniesiemy intymnych emocji. Wiem z doświadczenia, że bardzo trudno je potem odtworzyć więc zapisuję te najistotniejsze. Kiedy wracam do nich po dłuższym czasie, zaskakują mnie niezmiennie. Jak bardzo, jak dziwnie coś odczuwałam. Dziś już tego nie pamiętam emocjonalnie. W najbliższym czasie szykuje się kilka niepowtarzalnych emocjonalnie przeżyć, więc notatnik już mam. Nostalgiczny w charakterze, z pozłacanymi kartkami.


Zapisywać na pewno będzie co. Będzie również dokumentacja fotograficzna, ale uzupełniona o emocjonalne szczegóły. Może to staromodne, może troszkę śmieszne, ale mnie potrzebne. Zresztą blogi to też forma notatnika, tylko wirtualna.


14 komentarzy :

  1. oj prawdę napisałaś :) też ostatnio złapałam sie na tym, że brakuje mi albumu ze zdjecdiami aby tak zasiąść jak kiedyś i go przegladac. Do kompa nie chce sie latać :( takie zimne to ustrojstwo :) tez powaznie mysle o albumie

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko co napisałaś to szczera prawda. Ja znalazłam pudło listów sprzed 20 lat, które pisaliśmy kiedyś z mężem do siebie. Pierwsze wzruszenie przy czytaniu i myśl, " ... to ja tak ładnie pisałam". Teraz człowiek skraca zapis do minimum pisząc sms lub maila i takie to raczej bez emocji i bez duszy. Warto wrócić do starych form. Na pewno będą cieszyć oko i duszę. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. prawda!!!! szkoda,że już nie pisze się tradycyjnych listów.
    Teraz do listy w stylu vintage z kokardkami stosuje się do ozdoby mieszkania ;)
    Brakuje mi tego strasznie!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Święta prawda!!! Ale skoro jesteśmy tego świadome, to możemy to wskrzesić w naszym życiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez powiem - prawda :)bardzo zaluje ze w mojej rodzinnie nie zachowaly sie pisemne pamiatki-listy, notatki, wiersze, sa tylko stare fotografie ktore sa bezcenne.Naomiast ja przechowuje wszystkie Moje listy, wlasnie jak piszesz po to by wspominac kiedys :) i "podac dalej" Obecne zdjecia, wywoluje i mam w albunie/pammietniku, kazde opatrzone jakis tekstem, malym opowiadaniem, czasem tez robie dzienniki z podrozy :) na pamiatke . Piekny post, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny post!JA też mam listy od męża...uwielbiam je przeglądać i czytać, mam także notesik gdzie zapisuje sms ważne od mężusia...i teraz zatęskniłam za prawdziwym albumem za zdjęciami dlatego teraz z córcią właśnie taki przygotowujemy ze zdjęciami z tamtego roku...:)Czas wrócić do tego co odeszło!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, że to wszystko, co napisałaś to prawda, ale czy można wskrzesić stare zwyczaje? Czy można zatrzymać postęp techniczny, który pozbawia nas pewnych pamiątek, zwyczajów? Pewnie tylko fragmentarycznie możemy starać się coś odtworzyć, ale myślę, że nasze prawnuki będą spoglądały z nostalgią na dyski cd, pendrivy i wzdychały do takiego rodzaju zapisu zdjęć i emocji... Tak to już jest. Polecam w tym temacie film "O północy w Paryżu":) On, współczesny, chce wrócić do lat 20-tych, a ona z lat 20-tych chce się cofnąć do belle epoque. Dla każdego z nich czym innym jest przeszłość...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi jest z tym postępem bardzo źle :( szczególnie chodzi o fotki, ja ze starszą siostrą mamy pełno wywołanych zdjęć, ale już młodsza siostra wszystko ma w komputerze, zapisane na płytkach i tak się stało, że jednej z nich nie mogę już otworzyć- znaczy się przepadło. A wywołać te tysiące zdjęć robionych cyfrówką to trzeba by zapłacić miliony. To samo ze zdjęciami psiaka... Podobają mi się też listy kiedyś pisane, ja niestety tego nie pamiętam, a na stancji znalazłam kilka fajnych miłosnych listów córki właścicielki mieszkania ;) Przepisów zapisywanych w grubaśych notesach również nie mam, ale robię swój przepiśnik coby przyszłe pokolenia miały ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę wychodzi na to, że cywilizacja i postęp niszczy i odsyła w zapomnienie to co piękne... Chociaż technika ułatwia życie, to jednak nie do końca to fajne, bo przecież w komputerze nie można dotknąć, poczuć i choć przez chwile "realnie przenieść" w przeszłość. Kiedyś robiło się zdjęcia z uwagą, przemyślane a teraz pstryka się na całego bo przecież i tak można wykasować...co ja również sama robię. Niestety życie jednak jest takie że wszystko ma swoje plusy i minusy.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ...hmmmm...dziś rano właśnie myślałam sobie o swoim starym pamiętniku...pisałam go w czasie ,kiedy zaczął sie dla mnie najszczęśliwszy czas życia....przestałam pisac,kiedy wszystko tak nagle sie skończyło...tylko raz do niego wróciłam.....może by zacząć nowy....i pisać o moim szczęściu,porażkach...o życiu...piękny post-dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  11. tak, też mam takie przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. tylko podpisać się i pod postem, i pod komentarzami. Mam całą wielką teczkę korespondencji... z różnymi znajomymi, z przyjaciółką... ostatnio niestety obie przeszłyśmy głównie na komunikację via internet... takie czasy. Na listy zaczyna brakować czasu :(. Ze zdjęciami - pstrykam komórką. Moi rodzice na szczęście nadal jeszcze uwieczniają świat na zdjęciach "normalnych". Albumów u nich zatrzęsienie. Moje zdjęcia - wywołane - mieszczą się w jednym pudełku. Wszystko na płytach :(.

    Za to twardo, od zeszłego roku, prowadzę dziennik. Staram się codziennie coś zapisać. To też już nie to samo co kiedyś, nadużycia emotek... ale jest. Zdumiewająco pomocna rzecz :) Dzieciom raczej nie pokażę, ale dla mnie są bezcenne.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeraża mnie ta cyfryzacja rzeczywistości. Dlatego chętnie piszę listy, wywołuję zdjecia i godzinami potem opisuję i układam do albumu...
    A na okoliczność intrnetowych znajomości kiedyś nawet napisałam coś takiego:

    Romans XXI wieku

    W esemesy ubrani
    Wczołgani pod e-mail
    We śnie odnajdujemy
    Swe dłonie – spragnione

    Kierowani impulsem
    - elektromagnetycznym

    Rozkoszne chwile, kiedy pieścisz
    mnie czule językiem… html
    Oto jest romans
    Na miarę XXI wieku!

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne, nostalgiczne i bardzo prawdziwe... Zgadzam się z Tobą w 100% ;)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka