Powrót do Barcelony

Za oknem taka cudowna pogoda, że nie trzeba wspominać wakacji żeby się rozgrzać. Ale skoro zaczęłam to i skończyć relację z tej wyprawy trzeba. Jak już pisałam, moim zdaniem, to jedno z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych miast, które dane mi było obejrzeć. A to głównie za sprawą architektury. Niemal każdy mijany budynek wart był uwagi i stanowił dzieło sztuki. 

Współczesna koncepcja urbanistyczna Barcelony została opracowana przez znanego teoretyka architektury Ildefonso Cerdá (uważanego za "ojca" urbanistyki, autora Ogólnej Teorii Urbanizacji). Stworzono ją na potrzeby rozpisanego przez władzę konkursu architektonicznego. Projekt Cerdy zajął w nim drugie miejsce, przegrywając z koncepcją Roviry i Triasa. Do realizacji zwycięskiego projektu nigdy nie doszło, zaś kilka miesięcy później na mocy dekretu królewskiego zdecydowano o wdrożeniu planu Ildefonso Cerdy. Co miało duży wpływ na dzisiejszy obraz miasta.

Miasto pełne jest urokliwych zaułków i zabytkowych budowli. Żeby zobaczyć wszystko trzeba mieć naprawdę niezłą kondycję. Na szczęście metrem można dotrzeć niemal wszędzie. Co prawda temperatura i duchota panująca w tych podziemiach może wykończyć ale metro kursuje co kilka minut więc da się to jakoś przetrwać. 

Najbardziej oblegany deptak miasta La Rambla godna obejrzenia nie tylko ze względu na architekturę ale również na pomysłowość ludzką. Dla mnie to jednak zbyt zatłoczona i hałaśliwa część Barcelony. Szczególnie wieczorem i nocą. Ale to tam właśnie widziałam jedną z najdłuższych kolejek do restauracji. Była naprawdę długa, porównywalna z tymi naszymi z czasów komunistycznego kryzysu. Tylko, że oni stoją w tej kolejce po przyjemność a my staliśmy po podstawowe artykuły.

Spacerowaliśmy nią nie tylko dla przyjemności ale również z potrzeby. Co widać po siatkach na fotce. Przy La Rambli jest market spożywczy, a w nim przepyszne limonkowe napoje. U nas niestety nie do dostania. No i targowisko. Raj dla smakoszy.

Nie tylko jedzenie godne było obejrzenia i spróbowania oczywiście. Wstąpiłam również do kilku sklepów z wyposażeniem wnętrz, miedzy innymi do najsłynniejszego Vincon. 


Vinçon to wyjątkowy sklep i legendarna już marka oferująca produkty światowego designu w pogodnym, hiszpańskim klimacie nowoczesnej Barcelony. Gricic, Rashid, Gehry, Mariscal, wszystkie najważniejsze nazwiska ze świata designu znajdują się w tym oryginalnym "schowroomie", będącym prawdziwą wystawą nowoczesnego wzornictwa i sztuki użytkowej. No i stwierdziłam tam, że ja kompletnie nie mam serca do tego designu. Co prawda było kilka drobiazgów, na które może bym się skusiła ale... Po pierwsze cena! No za designe się płaci! A po drugie tego, co mi się spodobało do walizki bym nie wcisnęła. Podróżowanie samolotem narzuca pewne ograniczenia. 


No to ostatecznie tylko pooglądałam i zapamiętałam co się da. Spore wrażenie na mnie zrobiły takie miejsca, jak to na zdjęciu powyżej. To mały sklepik, cały biały z delikatnymi fioletowymi dodatkami, w którym sprzedawano popularne w Barcelonie napoje mleczne i lody. Zjadłam tan najlepsze lody na świecie. Marakuja śni mi się po nocach. 

Główną barcelońską atrakcją są oczywiście dzieła Antoniego Gaudiego. Jestem nimi zafascynowana ale to już temat na zupełnie inną opowieść. Jedyny mankament Barcelony to ceny hoteli. Masakra, szczególnie jeśli chce się mieszkać gdzieś blisko centrum. No i atrakcja, jaką zafundowano mi na odlotnym na lotnisku. Samolot miał wylecieć o godzinie 13:30. Dotarłam tam o 12 w południe, bez problemu się odprawiłam a wyleciałam o 23:30. Lotnisko małe, atrakcji brak. Zwariować można było, no i wyprawa w środku nocy z Pyrzowic do domu, nawet własnym samochodem, to też średnia przyjemność. 
Zapraszam również do Galerii Bibelocik, tam do kupienia nowe kubki, z motywem co prawda francuskim, ale kojarzącym się z podróżami. 


5 komentarzy :

  1. Eh, Barcelona... Mój Mąż pewnie od razu chciałby na Camp Nou pojechać :) Fajnie tak wrócić do wspomnień z urlopu :) Dziękuję za przypomnienie o słonecznych chwilach i pozdrawiam również słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie sie Ciebie czyta, piekna podroz i swietne zdjecia. Mam nadzieje ze kiedys tez odwiedze to miejsce.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach Barcelona. Ja jestem zakochana w Gaudim.
    Buziole i dziękuję za poruszenie nici wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie inspirujące blogi, jak Twój! Zaraz mam ochotę zrobić małą dekoracyjną rewolucję w moich czterech ścianach :)

    Zapraszam do mnie na (w miarę) regularne porcje barcelońskich klimatów.

    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka