Montenegro - wakacje część 2

W związku z ochłodzeniem za oknem i deszczową - od dwóch dni - pogodą, dziś ciąg dalszy słonecznych, wakacyjnych wspomnień. Część pierwsza sugerowała, że docelowym miejscem podróży była Czarnogóra. Postanowiliśmy zaryzykować i wybrać się najdalej, jak tylko się da. Ostatecznie padło na Ulcinj, a to głównie ze względu na piaszczyste plaże. Na trasie przejazdu była najsłynniejsza wyspa wybrzeża , czyli św. Stefan. Skoro goszczą tam najbardziej znanych to trzeba było przynajmniej rzucić okiem. A potem dalej w drogę...


Uczciwie przyznaję, że okolice Zatoki Kotorskiej nie odbiegają specjalnie standardem od tych widzianych w Chorwacji. Podczas dalszej jazdy okazało się, że  im dalej na południe tym dziwniej... No może nie tyle dziwniej, ile mniej czysto. Tym. którzy cenią sobie porządek radzę zostać jednak bliżej Kotoru. Nam się mimo wszystko udało. Chociaż wyboru dokonaliśmy wyłącznie na podstawie prezentacji na stronie internetowej. Pensjonat, do którego trafiliśmy był zadbany, czysty i co najfajniejsze - miał prywatną plażę. Uniknęliśmy w ten sposób tłoku i bałaganu.

Pokój miał  raczej spartański charakter, podstawowe wyposażenie i minimum miejsca. Za to widok z okna niezapomniany. Błękitne morze i urokliwa starówka. Jedyny mankament to droga dojazdowa. Masakra. Sama nie wjechałabym tam samochodem nawet za dopłatą. 

Starówka w zasadzie w stylu typowym dla tych okolic. Na pewno nie tak efektowna, jak Dubrownik ale również pełna uroku. Na starówce spotkaliśmy właściciela pensjonatu doskonale mówiącego po polsku i "specjalizującego" się w goszczeniu Polaków. 


Myślę, że miejsce warte polecenia. Poza tym blisko do knajpek i plaży miejskiej. Co prawda ta prawdziwa, najdłuższa, piaszczysta plaża jest trochę dalej, poza centrum miasta. 

Na forach internetowych poczytaliśmy o tym, co warto zobaczyć i gdzie zjeść. Nasi gospodarze oferowali pełne wyżywienie ale ograniczyliśmy się do śniadań. Resztę posiłków robiliśmy sami. W pobliżu był dobrze zaopatrzony sklep samoobsługowy. Zresztą pełen Polaków... Matko! Nas jest chyba zdecydowanie za dużo! Popróbowaliśmy też lokalnych specjałów. Głównie darów morza. I tu pełne zaskoczenie. Drożyzna! . Na zdjęciu najdroższa ryba jaką jedliśmy kiedykolwiek i gdziekolwiek. I mistrz swojego fachu - kelner z talentem.  Bajer jak marzenie!!!

A to my, jeszcze przed konsumpcją i rachunkiem. Dlatego tacy radośni. Byliśmy przygotowani na sporą kwotę, ale nie na taką. Rozbój w jasny dzień. Ostatecznie właściciel, widząc nasze zdziwione miny, ruszył do działania i opuścił cenę o 15 euro. Chociaż powinien o co najmniej 50. Radzę więc negocjacje i zamawianie tylko tego, co ma podane konkretne ceny w menu.

Wybraliśmy się również na sławną plażę dla nudystów - Ada Bojana. Ale całkiem tekstylnie! Podobno to jedna z największych. Trudno powiedzieć żeby oferowane tam "widoki" specjalnie mi się spodobały. Zawsze się zastanawiam dlaczego zazwyczaj mało atrakcyjni ludzie tak bardzo lubią prezentować swoje wdzięki? A może to ja mam jakiś zwichnięty ogląd spraw??? W sumie warto tam podjechać dla knajp nad ujściem rzeki. Niemal chiński charakter miejsca i spory wybór miejsc oferujących jedzenie robią wrażenie. 

Koniec końców, wyjazd był bardzo udany, opalenizna trzyma się do teraz. Co prawda trzy ostatnie dni przebiegły u mnie pod hasłem "infekcja żołądkowo-jelitowa", z pełnymi objawami i temperaturą. Dopiero antybiotyki, zaserwowane po powrocie, wyeliminowały problem. Ale miło teraz, kiedy sinieją mi z zimna paznokcie, powspominać słońce i 39 stopni w cieniu. 


Jeśli planujecie wyjazd w te rejony to służę namiarami. A w następnej części słonecznych wspominek -  zachodnie rejony Europy. Jedno z piękniejszych miejsc, jakie miałam okazję oglądać.  Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tak sporą dawkę pozytywnych komentarzy pod postem z konsolką. 



19 komentarzy :

  1. Świetnie wygląda ta knajpka z poduchami na schodach. Zawsze to lepiej zasiąść na podusi niż na twardym kamieniu. Ach chciałoby się wakacji i ciepełka.... Pozdrawiam, Karolina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kazda fotka nadawalabym sie na pocztowke z wakacji! fantastyczne wspomnienia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło popatrzeć na takie słoneczne zdjęcia, kiedy za oknem, o kurde, pada... A ja nie wzięłam parasola... No nieźle, żebym to jeszcze dorwała tego, co mówił, że będzie słonecznie :/ Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, ja bardzo chętnie bym prosiła o namiary... wybieram się już tak do Czarnogóry od jakiegoś czasu, ale póki co na marzeniach się kończy... Ale byc może 2012 bedzie dla mnie bardziej obfity w czas wolny, zatem: carmina_burana@poczta.fm Z góry dziękuję. A zdjęcia - piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia super - masz fotograficzne oko :) a namiary poproszę, w następnym roku chętnie się wybiorę. Sprawdzone miejsca są na wagę złota... Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolenja fantystyczna relacja, alez piekne miejsca zwiedzilas. Czekam jeszcze na ta zachodnia Europe, jestem ciekawa.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja byłam w Czarnogórze dwa razy. W zeszłym roku koniec czerwca i początek lipca, cudnie było. Stacja docelowa Budwa. Ludzi w sam raz temperatury też odpowiednie, stare miasto urocze. W tym roku siostra męża namówiła nas, żebyśmy tam pojechali jeszcze raz z nią. Sierpień, istny horror, ludzi zatrzęsienie. Deptakiem nie dało się przejść. Zmarnowane wakacje. Nigdy już nie pojadę drugi raz w to samo miejsce. Taka była do tej pory moja dewiza i tak niech pozostanie. no i oczywiście rozsądnie wybierać termin wyjazdu. Tylko na to, to ja specjalnego wpływu nie mam, praca w szkole zobowiązuje. A z chęcią wyjechałabym początek czerwca lub września. Jednak miejsca śliczne i warte odwiedzenia. Byłam też trochę dalej w Albanii. Moi chłopcy śmiali się ze mnie, bo po powrocie powiedziałam, że polską ziemię z radości będę gotowa całować. Ale zobaczyć warto. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zdjęcia.A kafejka z poduchami na schodach-super.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka piękna relacja. Cudne zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od kilku lat mam w planach CZarnogórę, ale zawsze kończy się na Ukochanej Chorwacji:) Bardzo chętnie skorzystam namiarów, SPRAWDZONE, NAJLEPSZE:) pozdrawiam Iza globtroterka
    e-mail: globtroterka@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. ładne widoki...i nie mam na myśli tylko kelnera:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała podróż. A rybka dobra chociaż?

    OdpowiedzUsuń
  13. Rybka była dobra. Ale nie aż tak żeby zapłacić za nią jak za złoto. Namiary prześlę na podane adresy jeszcze w tym tygodniu. Dzięki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lila ślicznie wyszłaś na tym ostatnim zdjęciu tak promiennie, ta radość w oczach, widać, ze to były wspaniałe wakacje.

    Kelner niczego sobie chłopak, no było na czym oko zawiesić :-)

    Ależ świetna ta kafejka z tymi poduchami na schodach, można zaleć i odpocząć.

    Wspaniała relacja, lubię oglądać fotki wakacyjne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla zainteresowanych podaję linka do strony pensjonatu, w którym byliśmy http://www.eneida-ul.com/pl/o-nas. Dogadać się można niestety po angielsku. Ale polecam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcie schodów z poduchami bajkowe, mogłabym na takich schodach nawet spać:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Siedzę zakatarzona i zaziębiona oglądam Twoje zdjęcia i miło i ciepło się robi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastyczna fotorelacja! Troszkę zazdroszczę na pewno niezapomnianych wrażeń. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna relacja. Jeśli kiedyś wybiorę się do Chorwacji( a mamy wielką ochotę), to na pewno skorzystam z Twoich rad.Moja Mama jeździ często do Rijeki.
    P:)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka