Pchli targ

W Bytomiu w pierwszy piątek i sobotę miesiąca odbywa się spory targ staroci. Niestety przeniesiono go w miejsce, które nie posiada przestrzeni do zaparkowania samochodu. Kierowca ze mnie taki sobie więc się długo zbierałam na odwagę. Ostatecznie zaliczyłam sierpniową edycję.


Wybrałam się w piątek i to chyba był błąd. Kupujących nie było wielu, tłoku nie musiałam znosić ale pewnie i nie wszyscy wystawiający byli na miejscu. Pogoda dała popis, było gorąco jak w piekarniku. Około piętnastej większość sprzedających zwinęła manatki.


Było kilka fajnych rzeczy ale jakoś nie miałam weny. Skończyło się na skromnych zakupach, czyli czterech drobiazgach. Zazwyczaj tak mam, że jak wrócę do domu to dopiero wtedy wiem, co powinnam była kupić. Już sama nie wiem czy to ze skąpstwa, czy przezorności. 



Tym razem domowe zasoby staroci wzbogaciły dwie obrączki na serwetki. Podoba mi się wzór i to, że są czarno-srebrne. Przeważnie do kolacji siada nas tylko dwoje więc akurat dwie mi wystarczają.


Drugą zdobycz stanowi dzbanuszek na mleko. Od pierwszego spojrzenia podbił moje serce. I znowu moja ulubiona kolorystyka, tym razem biel i srebro. I w dodatku pasuje do pary kawowych filiżanek. Wzór co prawda nie ten sam ale to samo zestawienie kolorów. 


Przytaszczyłam również porcelanową białą kwokę. A to już z sentymentu. Dawno temu, w przedszkolu dostałam w takiej, tylko mniejszej, wielkanocną niespodziankę. Musiałam ją kupić, a cena była bardzo przystępna. Zapytam mamy, co stało się z tą moją małą. Jak się nie znajdzie to będę szperała za parą małych na kolejnym pchlim targu.


To w zasadzie wszystkie zakupione przeze mnie szpargały. Ale i moja, bardziej męska połowa dokonała zakupu dziwnego urządzenia. I to od wyjątkowo ciekawego najprawdziwszego Francuza, który przezabawnie mówił po polsku.


To takie dziwne, błyszczące urządzenie z czarną rączką na brzegu parapetu. Nie bardzo wiedziałam, co to takiego a w zasadzie powinnam się połapać skoro pochodzi z Francji. To jest profesjonalny korkociąg do otwierania butelek wina. Trochę mi się gryzie z resztą przedmiotów ale niech tam...Kompromis. A ostatnio udało mi się dokupić w Czaczu świecznik idealnie pasujący do parapetowych naczyń. Pokażę przy innej okazji.


No i na dziś to już koniec pchlich opowieści. Może nie są to wyjątkowe i cenne zdobycze ale mnie pasują. A to chyba jest najważniejsze. Na koniec jeszcze serdeczne podziękowania za życzenia urodzinowe. To niezwykle miłe, tym bardziej, że przyznałam się do nich po fakcie. No i nie było urodzinowego candy. A to z dwóch powodów: wakacyjnego wyjazdu i tego, że za kilkanaście dni będzie pierwsza rocznica blogowania. Zrobię podwójną porcje cukierasów.


14 komentarzy :

  1. Doskonale rozumiem Twoją radość z wyszperania tych wszystkich fajnych rzeczy. Ja również chadzam czasami na takie starociowe polowania. Obrączki do serwetek bardzo mi się podobają :)
    Pozdrawiam przy wieczornej filiżance kakao :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dopiero jak przyjdę ze sklepu/targu to wiem co powinnam kupić. Kwoka i obrączki najbardziej mi się podobają. A naczynka z serii sweet home i garden też kolekcjonuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne nowości u Ciebie zagościły, niby tak niedużo i male a cieszy, ja to tez doskonale znam

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. milo sie u Ciebie oglada te zdobyte skarby. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przegapiłam informacje o urodzinach - w takim razie spóźnione serdeczności przesyłam:).
    Widzę, że wakacyjnie pojeździłaś po starociach!
    Nabytki bardzo gustowne! Uśmiechnęłam się czytając o dylematach "skąpstwo, czy przezorność" :). Skąd ja to znam.........
    Swoją drogą, nie byłam jeszcze w nowym miejscu w Bytomiu. Może się wybiorę w tym miesiącu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. niczego sobie zakupy :) obraczki wpadły mi w oko , są sliczne :) a ten korkociag, no cóż na pierwszy rzut oka pomyslałam, że to jest rączka od takiej maszyny od nalewania piwa :D

    OdpowiedzUsuń
  7. oh, uwielbiam takie zdobycze, słyszałam o Bytomiu, też sie tam moze kiedys wybiorę, bo jak widzę u Ciebie -warto!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne zakupy, wiesz ja mam taka samo jak juz wroce do domu to marudze ze moglam wzias to czy tamto.
    Taki korkociag widze po raz pierwszy fajnie wyglada.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jarmarki, pchle targi teraz w wakacje nas rozpieszczają!Świetne zdobycze udało Ci się upolować a korkociąg taki to ja pierwszy raz widzę!Zapraszam do siebie na słodkości - tez coś ze szperów. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pchli targ to cos dla mnie, czuje sie tam jak ryba w wodzie ... ale jest ALE.... jak wracam do domu to zaluje ze tego czy tamtego nie kupilam, bo stalam i zastanawialam sie... a juz najgorsze jest to, jak zrobie zdjecia i w domu je przegladam, wtedy zauwazam na nich co przegapilam na miejscu i odzalowac nie moge... taka dziwna ze mnie osoba :)
    Fajne rzeczy kupilas :)

    Pozdrowka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz mam jasność, że nie tylko ja mam problemy z szybką decyzją zakupu na starociach.To znaczy, że to raczej normalny objaw. Dziękuję serdecznie za wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  12. piękny dzbanuszek i obrączki

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne zakupy -szczególnie ta kurka . Poluję na taką od jakiegoś czasu, ale w przystępnej cenie , bo na Allegro ceny takich pojemników dochodzą do 100 zł.
    Spóźnione , ale szczere życzenia urodzinowe.
    Życzę wielu takich udanych łupów starociowych i wszelkiej pomyślności, na cały kolejny rok.
    A co do urodzin blogowych , to ja własnie obchodziłam niedawano swój pierwszy roczek i
    z tej okazji zapraszam na candy:))
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  14. super zdobycze - zwłaszcza kura:)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka