Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Mówi stare przysłowie. I tak było z parą paskudnych świeczników, które dostałam od znajomej. Urodą to one nie grzeszyły ale skoro dane to znalazły swoje miejsce. Oczywiście po drobnych przeróbkach. 

Tak wyglądają już po liftingu.  Kiedy je dostałam prezentowały się wyjątkowo mało atrakcyjnie. Zresztą same oceńcie.


Nie są to cenne przedmioty więc pozwoliłam sobie przy ich obrabianiu na mały eksperyment. Wyczyściłam całość papierem ściernym, wyszorowałam i odtłuściłam. Podstawę i koronę spryskałam lakierem Super Chrome. Były nieładnie zniszczone.


Chciałam żeby były przecierane ale z odrobiną srebra. Poczekałam aż farba wyschnie a następnie spryskałam cieniutką warstwą chromu również elementy drewniane. Na to naniosłam gąbką białą, aksamitną farbę akrylową do drewna i metalu Dulux. 

Po wyschnięciu w wybranych miejscach przetarłam papierem ściernym aż do metalicznej warstwy. Moim zdaniem efekt jest całkiem zadowalający. Jak na takie brzydactwa to teraz nawet fajnie się prezentują, szczególnie w słońcu. Jeśli oczywiście ono się chociaż na chwilkę pojawia. Dzisiaj akurat było. Podobno i weekend ma być raczej słoneczny. Oby! Depresja mnie ogarnia od tej angielskiej pogody. 


Chociaż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki paskudnej pogodzie przeczytałam grubaśne trzy tomy Millenium Stiega Larssona. Pierwsza część podobała mi się bardzo, druga mi się wlokła i dopiero druga połowa trzeciej znów była interesująca. Jak dla mnie to za dużo tych skandynawskich nazwisk i nazw. Nie byłam w stanie ich spamiętać. 
_______________________________________________________________________
" Z kłamstwami są same kłopoty. Trzeba smakować każde słowo, zanim je człowiek wypuści z ust."
                                                                                                         ( J. Carroll "Całując Ul")



14 komentarzy :

  1. Naprawdę cuda robisz z niczego. Nic innego tylko podziwiać.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no rzeczywiście nie były to cuda ale ty z nich zrobiłaś cudo i to jakie, świetne. Pozdrawiam serdecznie w Szczecinie też pada, tez mam dość

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyszło...pozdrawiam....fajny blog, będę obserwować...

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz wygladaja zjawskowo, swietnie je ozdobilas,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Super teraz wyglądają świeczniki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co znaczy kreatywność...
    Cuda - z niczego!
    Świeczniki są SUPER!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne wyszły, ale żeby takiej przemiany dokonać tak naprawdę musiałaś widzieć w nich jakiś ukryty urok, inaczej nic by z tego nie było. teraz są prawdziwą ozdobą. Co do książek wyjątkowo w tym roku nie idzie mi czytanie. Sama nie wiem dlaczego odeszłam od rytuału czytania w łóżku, może jestem zbyt zmęczona. A zaczęte mam trzy książki. Pewnie wkrótce przyjdzie na nie czas. Pozdrawiam cieplutko. Ania:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Odnowiłaś świeczniki z dekoratorskim przeczuciem
    -efekt końcowy powalający !!
    Nie czytałam wprawdzie Milennium, ale wiem jak to jest ze skandynawskimi nazwiskami.
    Miałam ten sam problem przy Krystynie córce Lavransa.
    Buziaki !
    I więcej słońca życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. miejmy nadzieje, ze znajoma nie przeczyta drugiego zadnia Twojego posta...no chyba,z e była świadoma od początku...
    A przeróbka super- ten pomysł ze srebrną przecierką bardzo oryginalny....
    co do milenium- właśnie dzisiaj sobie o tej trylogii przypomniałam...jak natrafię to z chęcią sama się przekonam- pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że moja brzydka parka zyskała sobie tyle dobrych komentarzy. Serdecznie za wszystkie Wam dziękujemy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie się teraz prezentują;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka