It’s Complicated

W piątkowy wieczór zafundowałam sobie seans filmowy. Obejrzałam It’s Complicated”, głównie ze względu na Meryl Streep. Miło patrzeć, jak ktoś rzeczywiście gra. Nawet w tak „prostym” tematycznie filmie. Okazało się, że nie ma w tym przypadku potrzeby skupiania się na akcji więc skupiłam się na scenografii. 

 Nastrojowe, tradycyjne, pełne ciepła wnętrza. Idealnie urządzone i wysprzątane.
Na kolana powalił mnie widok ogrodu. Sielankowy obrazek. Dom i ogród – dzieło gospodyni idealnej. Ba! Kobiety idealnej.
Dba wzorcowo o dom, doskonale gotuje i piecze, ma czas na spotkania z przyjaciółkami, jest wzorową matką, nieźle wygląda.
A na dodatek ma wspaniale prosperująca firmę.  Wzorcowy model kobiety sukcesu. Model promowany przez media. Według jednej ze stacji telewizyjnej kobieta sukcesu to taka, która osiągnęła wyżyny w męskim świecie, czyli biznesie. Dlaczego? Czy jeśli nie prowadzę doskonale prosperującej firmy to nie mam życiowego sukcesu? Czy tylko  ta dziedzina nas określa?

 
Zresztą po obejrzeniu tego filmu pogłębiłam tylko swoje kompleksy. Nie jestem bowiem matką doskonałą, gospodynią idealną, wytrawną kucharką. Nie ogarniam wszystkiego w sposób nienaganny. Całe dorosłe życie pracuję zawodowo. Żadnej pracy się nie boję! Pracowałam już w: szkole, sklepie, towarzystwie ubezpieczeniowym, sekretariacie dużej firmy, spółce skupującej wierzytelności, dziale sprzedaży międzynarodowej firmy telekomunikacyjnej. To dla pieniędzy, bo mój eksmałżonek nie należał do obrotnych i dbających o finanse rodziny facetów. Ale nie tylko kasa się liczy. Pracowałam jako wolontariusz w lokalnym Biurze Porad Obywatelskich. Całkiem za darmo, po kilka godzin, dwa razy w tygodniu,  udzielałam porad prawnych, szukałam rozwiązań problemów, pomagałam pisać pisma, wszystkim którzy sami tego nie potrafili zrobić.  Przez dwa lata pracowałam od godziny ósmej rano do dwudziestej pierwszej. Byłam tak zmęczona, że zdarzało mi się wrzucić wieczorem bieliznę do muszli klozetowej zamiast do pralki. Nie miałam ochoty na nic poza snem. Byłam płaczliwa i nieszczęśliwa. I pewnie dlatego mam kompleksy. Nie wiem jak, nie daję rady być doskonała. Nie starcza mi sił i czasu na robienie wszystkiego. Coś zawsze leży "odłogiem”. Podziwiam kobiety, które to potrafią!!! Ale może to tylko filmowa fikcja? Teraz marzy mi się mały sklep z artykułami dekoracyjnymi. Tylko ten strach, że nie dam rady!

 ______________________________________________________________________
"Człowiek może postąpić dziesięć razy źle, potem raz dobrze i ludzie z powrotem przyjmują go do swoich serc. Ale jeśli postąpi odwrotnie: dziesięć razy dobrze, a potem raz źle, nikt już więcej mu nie zaufa..."  

                                                                                                                     (J. Carroll "Poza ciszą")



4 komentarze :

  1. Nie mam tylu doświadczeń co Ty, ale ostatnio bardzoe często zadaję sobie to samo pytanie - czy tym co nas określa jako kobiety jest rodzaj wykonywanej przez nas pracy. Czy jak nie mamy firmy lub nie pracujemy na wysokim stanowisku w międzynarodowej firmie o znanej nazwie to liczymy się i znaczymy mniej? To co obserwuje skłania mnie ku odpowiedzi - TAK... i z tego powodu bardzo ubolewam i zastanawiam się czy to kiedykolwiek się zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Droga, taki bagaz doswiadczen tych napisalas i tych co masz jeszcze w sercu mowi mi ze jeses wspaniala i cudowna osoba. Wiadomo, wobec siebie jestesmy krytyczni, ale to nas tez motywuje do dzialan.Kompleksy ma chyba kazda z nas.Trzaba je pokochac ;) Meryl uwielbiam, dla mnie jest nalepsza aktorka.
    siskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda kobieta jest na swój sposób idealna. Nie martw się, swoje obawy trzeba przełamywać!
    A co do tej babki z filmu to wydaje mi się to nierealne, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lila zlituj sie powiększ czcionkę.
    Poddałam sie przy drugim akapicie.
    Ja jestem slepak.

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka