Zamiast kotletów.

Wybrałam się dziś do sklepu z zamiarem zrobienia zapasów spożywczych. Nie jakichś tam ogromnych, tak tylko na weekend. Niestety zaraz na początku mojej zakupowej trasy pojawiły się wózki z kwiatami. I co? No jak to co! Kupiłam niemal pełen wózek małych doniczek pełnych różyczek. Wiem, że nie przetrwają długo ale mam w domu namiastkę lata. A kotlety kupię jutro. Poza tym w tych wielkich, zatłoczonych sklepach  kwiaty mają raczej trudne życie. U mnie będzie im wygodniej.






















W oglądanych przeze mnie blogach pojawiły się już wiosenne tulipany. U mnie zrobiło się różowo. Dosłownie... Zastosowanie znalazł również kosz, w którym stało igliwie. Teraz ma wersję przecieraną - popiel z bielą.


















_______________________________________________________________________

"Młodzi są jak guma - zaimpregnowani na mądrość."
                                                                              (J. Carroll Zaślubiny patyków)



8 komentarzy :

  1. Ale ślicznie u Ciebie teraz:) Różyczki piękne. A jeśli chodzi o takie zakupy...skąd ja to znam ;) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie tez kwiaty zawsze stoja na poczatku skelpu, no i jak tu sie nie skusic - piekne, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo spontanicznie:-))) Tak lubię:-)
    A tak na marginesie- jesteś w błędzie sądząc że nie przetrwają. Ja co okazja dostawałam różyczki miniaturki. Po przekwitnięciu przesadziłam je do skrzynki, nawoziłam nawozem do róż całe lato i przetrwały, teraz je zimuję na balkonie (przykryte i już widziałam, że wypuszczają listki. Koleżanka posadziła takie same do ogródka, nawet nie okrywała ich na zimę i pną jej się po płocie w trzech kolorach co roku, tyle że nie są już miniaturkami. Tak więc można się nimi cieszyć dłużej;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za pomocne wskazówki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Slicznie... tak wiosennie sie u Ciebie zrobilo ( o lacie boje sie marzyc nawet)... u mnie za oknem sniegu po pas, a temp. -21 C w nocy, -15 C w dzien... chyba kupie tez jakies kwiatuszki... weselej sie zrobi.

    Pierwszy raz u Ciebie pisze komentarz ( a obserwuje/odwiedzam bloga :) ).. to te rozyczki mnie sklonily do odezwania sie :)

    Pozdrawiam cieplutko,
    Basia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi miło. Współczuję tych Temperatur. Jestem okropny zmarzluch i nie znoszę takiego zimna. A gdzie tak zimno jest?

    OdpowiedzUsuń
  7. Idealne zakupy:-)
    Rozyczki w tym koszyczku prezentuja sie zjawiskowo.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też miałam taką różyczkę, jednak u mnie była ledwo żywa, dałam ją dla babci i ta od razu postawiłą różę na nogi i ma ją do tej pory, więc pewni i Ty swoją się długo nacieszysz.
    A co do cytatu- bezbłędny :)

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka