Matrioszki i moskiewska zima

Moje zimowe okno "obsiadły" matrioszki. Dlaczego?  
Po pierwsze - dlatego, że mają sporo czerwonego na sobie, a to przecież bożonarodzeniowy kolor. Po wtóre - są odświętnie wystrojone i wprowadzają wyjątkowy nastrój.

Po trzecie - są chyba dość modnym ostatnio motywem dekoracyjny. Widziałam poszewki , kolczyki a nawet tapetę zdobioną ich podobizną.
No i po czwarte - skoro je mam i lubię to dlaczego nie... 


Jest ich aż dziewięć więc tłoczno się zrobiło. I wcale się nie dziwię, że są popularnym motywem,  ich buzie są uroczo optymistyczne.

 No i mam do nich sentyment. Kojarzą mi się z wyjazdem do Moskwy, który wspominam niezwykle miło. Chociaż te matrioszki przyjechały do mnie aż z Syberii. Ciekawe, że jedne miejsca przypadają nam do serca, pozostawiając we wspomnieniach coś takiego nieuchwytnego. Inne kojarzą mi się tylko z obejrzanymi miejscami. Bez emocji. Mam pod tym względem spore odchyły od normy. Większości znajomych podobają się miejsca, które akurat mnie nie zachwyciły.  Moskwa, szczególnie ta zimowa, to dla mnie wyjątkowy punkt na mapie świata. Może to słowiańska dusza, a może moja srocza natura. Sporo tam błyskotek i barw. Taki troszkę przeładowany kicz. Natomiast jedzenie - bajka i pychota. Aż się pochorowałam, chciałam pazernie wszystkiego spróbować.  Podróżowałam zapchanym niemal non stop metrem (niesamowity wystrój stacji), spałam w "pałacu kultury" - czyli hotelu "Ukraina" . Patrzyłam z jego dachu na nocną panoramę tego miasta. I chętnie tam kiedyś wrócę, jeśli tylko nadarzy się okazja. Nawet zimą, która wywołuje u mnie zazwyczaj depresję.

Jak widać przeważa czerwień.
Urokliwa, chociaż troszkę zbyt ozdobna - moim zdaniem - cerkiew.
 Mnóstwo złoceń.
Z wizytą u Lenina.
Moskiewskie noce są naprawdę niesamowite.


7 komentarzy :

  1. Kurczaczki a ja mam taki stosunek do Moskwy... No podchodziłm juz kilkakrotnie np do trasy pociagiem transyberyjskiej, podchodziłam do wycieczek do moskwy, ale jakoś tak. No po prostu nie trawie tego narodu.
    Ja mamtakie zboczenie, bo ja ze wzgledu na pewne wydarzenia w mojej rodzinie wychowywana byłam w naszej Polskiej-Małej Moskwie. Czyli Legincy.
    I ja sie tam naogladałam rosjan, ja z nimi przebywalam, ja widziałam w jakim syfie mieszkaja-na własne rzyczenie ten syf, ja widziałam jak mnie traktuja.
    Wiec ja tak chyba przy zdjeciach pozostane.
    Oj na wspomnienia mi sie wzieło

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszędzie są ludzie i ludziska, to nie kwestia narodu tylko jednostki. Ja nie mam złych doświadczeń odnośnie jakiejkolwiek narodowości na świecie. Może mam szczęście i poznaję fajnych ludzi. A jeżeli chodzi o syf to bardziej mnie męczy ten nasz polski bałagan niż obcy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze chcialam pojechac w te rejony, a nawet ciut dalej...
    Matrioszki sympatyczne, ta malusia najlepsza :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Matrioszki piękne:) Pięknie ozdabiają- są na pewno niebanalne:) Ostatnie zdjęcie z wycieczki cudne! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Moskwy! Zawsze chciałam tam pojechać!
    Uwielbiam historię Carskiej Rosji. A Matrioszki kojarzą mi się z dzieciństwem bo dostałam je od mojej Babci, która je przywiozła z ZSRR. Niestety nie wiem gdzie się podziały...
    Pozdrowienia od zmarzniętego różanego...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Witam i cieszę się z wizyty.

kokonhome © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka